poniedziałek, 19 października 2015

"Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej Pioruna", czyli jak buchnąłem piorun piorunów i nawet się nie zorientowałem.

  Nie było mnie trzy dni! Trzy dni! No i... nawet świat się nie skończył. Zostawiłam bloga w szponach Harpii (nie pytajcie mnie, jak ja się na to odważyłam) no i nawet jeszcze żyje i ona, i blog, i ja. Ale mniejsza o to. Dziś recenzja (taaa, chyba zacznę naciskać, żeby pojawiało się tu też coś innego) no i tyle =). Miłej zabawy.
 Pozdrawiam
Smoczi



"Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej Pioruna"
Rick Riordan



Chyba nadszedł czas na jedną z moich ulubionych książek, którą czytałam już kilka razy i jest według mnie świetna.
    "Wiecie co, wcale nie chciałem być osobą półkrwi. Nie prosiłem się o to, żeby być synem greckiego boga. Byłem zwyczajnym dzieckiem: chodziłem do szkoły, grałem w koszykówkę i jeździłem na rowerze. Nic szczególnego. Dopóki przez przypadek nie wyparowałem nauczycielki matmy. Wtedy się zaczęło. Teraz zajmuje się walką na miecze, pokonywaniem potworów, w czym pomagają mi przyjaciele, a poza tym staram się po prostu przeżyć. Zrozumiecie to, jak przeczytacie opowieść o wszystkim, co się stało po tym, jak Zeus, bóg niebios, uznał, że ukradłem mu piorun -
a rozgniewany Zeus to naprawdę spory problem.”
Wydawnictwo Galeria Książki (opis z okładki)

     Wstęp mi się spodobał. Zaczęłam czytać książkę. Gdy zobaczyłam, jak nazywa się pierwszy rozdział, poczułam, że jest ona dla mnie stworzona: "Jak przez przypadek wyparowałem nauczycielkę matematyki" (byłam wtedy zła na matematyczkę).
    W ogóle wszystkie rozdziały nazywają się śmiesznie, np. "Jak skasowałem całkiem porządny autobus". Ogólnie cała książka jest zabawna, głownie dzięki tekstom Percy’ego i jego przyjaciół: Grovera Underwooda (satyra) i Annabeth Chase (córki Ateny), np.:

(UWAGA SPOJLER)

"-(...) A jak umarliście,co?
Szturchnąłem Grovera.
- Och - powiedział - No... utonęliśmy... w wannie.
- Cała trójka? - zapytał Charon.
Przytaknęliśmy
- To musiała być duża wanna - (...)." 

 (KONIEC SPOJLERA)

    Cytat mnie powalił. W książce jest pełna takiego typu tekstów, które rozwalają system.
    Dobra teraz może trochę o fabule. Jest sobie Percy, który mieszka z mamą - Sally Jakson i Gabem Ugliano "śmierdzielem" - ojczymem.
   Jak w wielu przypadkach główny bohater nie ma jednego rodzica - ojca.
   Percy ma jako takie "normalne" życie, które skończyło się, gdy nasz bohater wyparował nauczycielkę.
Wtedy Grover zabrał go do Obozu Półkrwi. W drodze na miejsce chłopak jechał razem ze swoją mamą.
W pewnym momencie Minotaur porwał Sally, po czym główny bohater zabił potwora. Niestety nie udało się uratować jego matki.
   W obozie Percy poznał Annabeth i dowiedział się, że jego ojcem jest bóg oceanów, Posejdon.
   Potem wyruszył z nowo poznaną dziewczyną i Groverem na wyprawę do Hadesu, która miała ocalić jego mamę.
Czy im się uda? Zobaczcie sami!

   Jeszcze trochę o postaciach:
 - Percy Jackson - postać, dzięki której mogłam śmiać się godzinami i która jest po prostu świetna, szalona. Naprawdę szalona, przez co jest też trochę nieodpowiedzialny i przygłupi (w dobrym tego słowa znaczeniu). Percy jest też bardzo odważny. Annabeth dała mu przezwisko "glonomóżdżek". Chłopak tak naprawdę mi się podobała (głównie przez te jego teksty).
 - Annabeth Chase - córka Ateny, bardzo mądra, odważna i inteligenta, ale też trochę przemądrzała oraz zbyt dumna.
   Cykl "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" posiada jeszcze 4 tomy. Oprócz tego, została ona zekranizowana (film “ Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej Pioruna”).

   Podsumowanie: Podoba mi się fabuła, śmieszne fragmenty, które umieją rozbawić człowieka do łez. Nie jest to książka tylko dla fanów mitologi. Ja sama zanim ją przeczytałam (raczej pochłonęłam, ale mniejsza z tym) nie interesowałam się mitami, ale po przeczytaniu to się zmieniło. Książka po prostu świetna!

Ocena : 10/10 !

Czarownica


PS: Mam nadzieje, że spodoba się Zuzu Di Angelo, bo jak nie, to jest to moja ostatnia recenzja :-).
A na koniec jeszcze dwa zabawne teksty:

(UWAGA SPOJLER)

“- Nie zamierzam witać się z różowym pudlem - oznajmiłem. - Spadaj.
- Percy - powiedziała Annabeth. - Ja przywitałam się z pudlem, to ty też się z nim przywitasz.
Pudel warknął.
Przywitałem się z pudlem."
“- (...) Zerknęła na róg, który trzymałem, i na mnie. Wyobrażałem sobie, że zaraz powie: Zabiłeś Minotaura! Albo: Jesteś niesamowity! Albo coś w tym stylu.
Ona jednak powiedziała co innego:
- Ślinisz się przez sen."

(KONIEC SPOJLERA)

1 komentarz: