środa, 28 października 2015

"Każdy dzień to nowa historia" część II

I obiecana część druga. Mam nadzieję, że trochę lekkiej historii pomoże wam oderwać się od rzeczywistości =).
Miłego czytania części drugiej "Wyrokowania"
Smoczyca

Ps. Pamiętajcie, że oprócz patrzenia w duże zielone oczy ważne jest jeszcze patrzeć na włosy!


"Każdy dzień to nowa historia"
część II

Kolejny dzień minął, a ja go nie spotkałam…
***
Następny dzień był taki sam. Szkoła, park, dom. Cisza… Tak jakby ten chłopak w ogóle nie istniał…
***
Znów go nie spotkałam…
Dziewczyny postanowiły, że weekend spędzimy razem. Pewnie będziemy chodzić po sklepach.
***
Została mi już ostatnia lekcja - wf.
- Rose, chodź już, bo się spóźnimy. - powiedziała Kesha. Dziewczyna pociągnęła mnie w stronę szatni.
Na w-f'ie grałyśmy w siatkę. Byłam w całkiem fajnej grupie. Zoe już po pięciu minutach gry upadła tak, że zdarła sobie kolana. Lekcja minęła całkiem szybko, a drużyna w której byłam wygrała. Poszłam do szatni, przebrałam się. Zaczęłam iść w stronę wyjścia, gdy nagle za mną usłyszałam, jak ktoś zawołam mnie. 
- Hill, czekaj na nas! - krzyknęła Kesha. - Co ci się tak śpieszy? Nie zapomniałaś, że idziesz z nami?
- Nie, nie zapomniałam. Chciałam poczekać na was przed szkołą.
Wyszłyśmy razem. Przed szkołą było jakieś zamieszanie. Grupka ludzi stała w kółku. Razem z dziewczynami postanowiłyśmy podejść bliżej i zobaczyć co się dzieje.
W środku zgromadzenia stały jakieś osoby. Gdy podeszłam bliżej, zobaczyłam, że jest to Mark. Chłopak dziś ubrany był w białą bluzkę, czarną kurtkę i dżinsy. Zielonooki zaczął iść w moim kierunku. Stanął przede mną i powiedział, uśmiechając się:
- Hej Rose. Miło mi cię znów widzieć. - dziewczyny spojrzały na mnie zdziwione.
- Hej. Dawno się nie widzieliśmy. - odpowiedziałam. 
- Tak, to prawda. - spojrzał na obie postacie stojące koło mnie, a później swoje zielone oczy skierował na mnie. - Czy mógłbym z tobą porozmawiać?
- Tak. - powiedziałam kiwając głową, po czym zwróciłam się do swoich przyjaciółek - Dziewczyny, zadzwonię do was i się zgadamy, ok? - dodałam.
- Jasne. To papa. - powiedziała Kesha, ciągnąc Zoe za rękę. Niezdarna dziewczyna pomachała mi na pożegnanie. 
- O czym chciałeś porozmawiać? - zapytałam. 
- Możemy iść do parku. Tam będzie spokojniej. 
- Jasne.
Szliśmy razem w ciszy. Żadne z nas się nie odezwało. Byłam szczęśliwa, że mogłam jeszcze raz zobaczyć te oczy. Weszliśmy do parku, usiedliśmy na jednej z ławek.
- Rose, przepraszam cię, iż nie spotkałem się z tobą wcześniej. Niestety nie mogłem. - powiedział smutnym głosem.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się.
- Czy masz już plany na jutro? 
- Tak jakby. Razem z Keshą i Zoe mam chodzić po sklepach. 
- Aha. A w niedzielę?
- W niedzielę? - zamyśliłam się na moment, by przypomnieć sobie, czy nie mam żadnych planów. Po chwili jednak odpowiedziałam - Wydaję mi się, że jestem wolna. A po co się pytasz? - zapytałam.
- Czy nie chciałabyś spędzić tego dnia ze mną? Chciałbym cię lepiej poznać. Jesteś moją jedyną przyjaciółką z tego świata. 
- Z tego świata? - chłopak opuścił głowę. 
- Wyjaśnię ci to w niedzielę, dobrze? 
- Dobrze. To o której i gdzie się widzimy? - zapytałam się.
- Czy pasuje ci spotkanie się tutaj, o godzinie dziesiątej? 
- Jasne.
Siedzieliśmy tak razem do wieczora. Rozmawialiśmy na różne tematy. Mark postanowił, że mnie odprowadzi. Nie wiem czemu, ale nie chciałam się z nim rozstawać. Przed domem staliśmy jeszcze z 20 minut, po czym pożegnaliśmy się.
Gdy weszłam, przypomniałam sobie, że mam zadzwonić do dziewczyn. Wzięłam komórkę i wystukałam numer Keshy. 
- Hej Kesh. - powiedziałam
- Rose, tłumacz się. Skąd go znasz. Kto to jest? Czy chodzicie ze sobą? Czemu ja nic nie wiedziałam, że masz koło siebie takiego chłopaka? - Kesh zadawała coraz więcej pytań, które dotyczyły Mark’a. Niestety nie umiałam na wszystkie jej odpowiedzieć, bo nie wiedziałam aż tylu rzeczy na jego temat.
Gdy skończyłam rozmowę, wiedziałam dwie rzeczy. Po pierwsze: jutro o godzinie dziewiątej mam się spotkać z dziewczynami. Po drugie: zrozumiałam, że tak naprawdę nic nie wiem o Mark’u.



Wyrocznia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz