„Densetsu no yuusha no densetsu”
„Ryner Lute to leniwy student Królewskiej Szkoły Magów w królestwie Roland. Pewnego dnia Roland idzie na wojnę z sąsiedzkim krajem Estabul. Podczas jednej z bitw Ryner traci swoich kolegów i koleżanki z klasy. Po wojnie Ryner na rozkaz króla Siona Astala wyrusza w podróż aby odnaleźć relikty "legendarnych bohaterów". Towarzyszy mu piękna i arogancka mistrzyni miecza Ferris Eris. ”
No i nareszcie moja recenzja po powrocie!
Zapewne wielu z was zastanawia się, dlaczego wstawiam moją pierwszą recenzje
dotyczącą anime nie tak bardzo znanego. Zwykle zaczyna się od serii, które uznaje się za
klasyki japońskiej animacji, takie jak: „One Piece”, „Naruto” czy „Dragon
Ball”. Odpowiedź jest prosta – nie ma drugiego takiego anime, które by mnie
zachwyciło tak jak to. A więc enjoy!
Zacznijmy od tego, że anime nie jest
rozwinięte w żadną stronę. Zawiera elementy komiczne, jednak jak na komedie
jest za mało śmieszne; wprowadzono wątki romantyczne, ale nie wskazują one na
romans; awanturnicza strona powoli została przykryta przez zagrywki polityczne.
W skrócie jest to mieszanina wszystkiego po trochu. Jest to zarówno plus jak i
minus. Plus dlatego, że nadaje serii swojego charakteru, niepowtarzalnego i
jedynego w swoim rodzaju. Z kolei minus, ponieważ w tym charakterze czegoś
brakuje. Fan przygód powie, że brak tu ekscytujących zdarzeń, z kolei miłośnik
romansów będzie rozczarowany słabo rozbudowanymi wątkami romantycznymi.
To, co mi się podobało w tym anime jest to,
że ma ono wiele mądrych tekstów i prawd życiowych. Możemy znaleźć tam wiele
uczących nas zdań, które moglibyśmy sobie przyswoić i nie sądzę, żeby nam one
zaszkodziły.
Zachwycił mnie również motyw nietolerancji
wobec posiadaczy Stygmatu. Wspaniale pokazali to, jakie podejście mieli zwykli
ludzie do tych obdarzonych Magicznymi Oczami. Możemy też zobaczyć jak ci
„przeklęci” żyją w ukryciu, jakie jest ich podejście do swojego losu oraz to,
że tak naprawdę nie różnią się za wiele od innych.
Przejdźmy teraz do bohaterów. Na pierwszy ogień pójdzie główny bohater czyli Ryner Lute. Często w anime mamy dwa typy głównych bohaterów. Pierwszy to mega potężny gość, który pojawia się ni z gruszki, ni z pietruszki i robi ze swoich przeciwników miazgę na każdym kroku. Jest on taki niesamowity i nie ma zadania, jakiego by nie wykonał. Drugi, to taki, który na początku nie jest ani trochę super potężny, ale wraz z kolejnymi odcinkami staje się silniejszy. Rynerowi z początku doczepiłabym mu plakietkę tego pierwszego modelu, gdyby nie jeden haczyk. Nasz niesamowity mag jest zbyt leniwy, żeby wykonać jakąkolwiek misję! Póki co nie spotkałam większego nieroba od niego! Ryner jest osobą, która najprostsze polecenie wykona jakieś parę godzin od dostania rozkazu. W między czasie utnie sobie parę dłuuuuugich drzemek, po czym stwierdzi, że dalej chce mu się spać. Moim zdaniem jest to wielki plus, ponieważ pokazuje, że bohater nie jest wspaniały i idealny, a dodatkowo daje wspaniały efekt komediowy.
Kolejną postacią wartą omówienia jest Ferris Eris, wojowniczka towarzysząca głównemu bohaterowi. Przyznam szczerze, że Ferris z początku irytowała mnie. Sprawiała wrażenie takiej "jestem och i ach". W zasadzie takie wrażenie miałam od początku do końca, ale dało się do niego przyzwyczaić. Nie wiem czy zasługą tego przyzwyczajenia się było to, że jej wysoka samoocena została sprowadzona do komizmu postaci (moim zdaniem z sukcesem), czy po prostu odbiorem przez widza. Ferris zyskała u mnie punkty za swoje zamiłowanie do dango. Podobało mi się, że kiedy rozmowa schodziła na jej ulubione danie, to była ona tym pochłonięta. Było to bardzo zabawne i pokazało, że nawet jeśli ona wspaniałym szermierzem, to jej życie nie kręci się wokół mieczy i walki.
Ostatnią postacią, którą będę tu omawiać jest Sion Astral. Tak naprawdę chciałabym omówić znacznie więcej postaci, ich zalety wady, itp., jednak z doświadczenia wiem, że im dłuższa recenzja, tym więcej osób wymięka przy czytaniu. Przejdźmy do rzeczy. Sion Astal - władca Rolandii. Nie wiem dlaczego, ale trudno mi się wypowiedzieć o tej postaci. Z pewnością jest on pełnym wspaniałych ideałów królem. Niestety świat polityki pokazuje mu ile trzeba poświęcić, aby tych ideałów dotrzymać. Podoba mi się też sposób, w jaki pokazali zmianę w jego zachowaniu i postępowaniu. Jego dylematy wewnętrzne, kiedy ma do wyboru zrobić coś, co nie jest zgodne z jego sumieniem, moralnością, ale przyniesie korzyści dla niego jako władcy oraz dla państwa. Pokazana jest także manipulacja wśród arystokracji.
Przejdźmy teraz do bohaterów. Na pierwszy ogień pójdzie główny bohater czyli Ryner Lute. Często w anime mamy dwa typy głównych bohaterów. Pierwszy to mega potężny gość, który pojawia się ni z gruszki, ni z pietruszki i robi ze swoich przeciwników miazgę na każdym kroku. Jest on taki niesamowity i nie ma zadania, jakiego by nie wykonał. Drugi, to taki, który na początku nie jest ani trochę super potężny, ale wraz z kolejnymi odcinkami staje się silniejszy. Rynerowi z początku doczepiłabym mu plakietkę tego pierwszego modelu, gdyby nie jeden haczyk. Nasz niesamowity mag jest zbyt leniwy, żeby wykonać jakąkolwiek misję! Póki co nie spotkałam większego nieroba od niego! Ryner jest osobą, która najprostsze polecenie wykona jakieś parę godzin od dostania rozkazu. W między czasie utnie sobie parę dłuuuuugich drzemek, po czym stwierdzi, że dalej chce mu się spać. Moim zdaniem jest to wielki plus, ponieważ pokazuje, że bohater nie jest wspaniały i idealny, a dodatkowo daje wspaniały efekt komediowy.
Kolejną postacią wartą omówienia jest Ferris Eris, wojowniczka towarzysząca głównemu bohaterowi. Przyznam szczerze, że Ferris z początku irytowała mnie. Sprawiała wrażenie takiej "jestem och i ach". W zasadzie takie wrażenie miałam od początku do końca, ale dało się do niego przyzwyczaić. Nie wiem czy zasługą tego przyzwyczajenia się było to, że jej wysoka samoocena została sprowadzona do komizmu postaci (moim zdaniem z sukcesem), czy po prostu odbiorem przez widza. Ferris zyskała u mnie punkty za swoje zamiłowanie do dango. Podobało mi się, że kiedy rozmowa schodziła na jej ulubione danie, to była ona tym pochłonięta. Było to bardzo zabawne i pokazało, że nawet jeśli ona wspaniałym szermierzem, to jej życie nie kręci się wokół mieczy i walki.
Ostatnią postacią, którą będę tu omawiać jest Sion Astral. Tak naprawdę chciałabym omówić znacznie więcej postaci, ich zalety wady, itp., jednak z doświadczenia wiem, że im dłuższa recenzja, tym więcej osób wymięka przy czytaniu. Przejdźmy do rzeczy. Sion Astal - władca Rolandii. Nie wiem dlaczego, ale trudno mi się wypowiedzieć o tej postaci. Z pewnością jest on pełnym wspaniałych ideałów królem. Niestety świat polityki pokazuje mu ile trzeba poświęcić, aby tych ideałów dotrzymać. Podoba mi się też sposób, w jaki pokazali zmianę w jego zachowaniu i postępowaniu. Jego dylematy wewnętrzne, kiedy ma do wyboru zrobić coś, co nie jest zgodne z jego sumieniem, moralnością, ale przyniesie korzyści dla niego jako władcy oraz dla państwa. Pokazana jest także manipulacja wśród arystokracji.
Nie podobała mi się mocno jedna rzecz –
oglądając samo anime, widz nie jest w stanie połapać się o co chodzi. „The
Legend of the Legendary Heroes” powstało na podstawie light novel*. Zastanówmy
się na moment. Anime ma 24 odcinki po ok. 20 minut. I w tych 24 odcinkach
trzeba zmieścić 11 tomów powieści. Jak pewnie zauważyliście to BARDZO mało!
Wręcz śmiesznie mało. Twórcy anime zostali zmuszeni do obcięcia wielu wątków,
głównie z postaci Siona oraz wielu pobocznych. Dlatego wiele osób mogło nie zrozumieć
mnóstwa sytuacji, czy chociażby samej końcówki. Ja sama nie wiedziałam, o co
chodzi w wielu momentach, a finał był dla mnie czarną magią. Myślę, że sprawę z
pewnością mogłaby nam wyjaśnić powieść, na podstawie której stworzono to anime.
Przejdźmy teraz do kreski. Mnie osobiście
bardzo się podobała (od włosów Siona i czerwonych oczu Rynera ślepi nie mogłam
się oderwać!), chociaż słyszałam opinie, że jest zbyt cukierkowa. I faktycznie
muszę przyznać, że postacie żeńskie w tym anime mają za dużo „słodkości” w
sobie. Jestem zmuszona także dodać, że grafika jest o niebo lepsza w anime niż
w mandze (tak, manga też powstała), czy obrazkach z light novelki.
Podsumowanie:
Jeżeli szukacie typowego przygodowego anime,
to lepiej zawróćcie. Z kolei jeśli jesteście zwolennikami dramatycznych
historii, w których nie brak walk zarówno z wrogiem, jak i samym sobą, wydaje
mi się, że wam ono nie zaszkodzi :)
Moja ocena:
5+
Harpia
P.S: Jeżeli ktoś szarpnął się na powyższe anime i ma problem ze zrozumieniem finału zapraszam na tę stronę: http://www.filmweb.pl/serial/Densetsu+no+Y%C5%ABsha+no+Densetsu-2010-558571/discussion/Dla+os%C3%B3b%2C+kt%C3%B3re+nie+zrozumia%C5%82y+ko%C5%84c%C3%B3wki,2607974# UWAGA: Strona zawiera spojlery!
P.P.S: Jeżeli ktoś chętnie przeczytałby light
novel "The Legend of the Legendary Heroes", to zapraszam na tę stronę: https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Densetsu_no_Y%C5%ABsha_no_Densetsu#Volume_1_-_The_Ambition_In_A_Kingdom_of_Afternoon_Naps_.28PDF_-_MOBI.29
Znajdziecie tam powyższą powieść. Niestety, jest ona
jedynie dostępna w języku angielskim (jeśli znaleźlibyście tłumaczenie tej
novelki na język polski to byłabym wdzięczna za cynka :)).
Dla niewtajemniczonych:
* Light novel - powieść zazwyczaj zawierająca
ilustracje w stylu mangowym, skierowana głównie do młodzieży i młodszych
dorosłych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz