Dziś bez wstępu bo powiem tak: Harpia szacun. Nic dodać, nic ująć :*.
Smoczi
Wygłodniałym wzrokiem rozejrzała się po korytarzu. Jak w każdy poniedziałek było tam
wiele osób. Pełno potencjalnych ofiar. Ona wyszukiwała tylko tych z wypchanymi kieszeniami plecaków po bokach lub małej przedniej. Musiała również znać swój cel.
Spośród morza głów wzrokiem wyłapała kogoś interesującego. Blondwłosy chłopak przedzierał się przez tę falę uczniów i spokojnie skierował się w głąb korytarza.
Uśmiechnęła się pokazując szereg białych zębów. Zdawały się być niesamowicie ostre, jednak tylko na pierwszy rzut oka. Ruszyła za nim. „Idealna ofiara” pomyślała, zmniejszając między nimi dystans. Wyciągnęła rękę i szybkim ruchem złapała go za ramię, wrzeszcząc mu do ucha:
– Dasz kanapkę?!
Harpia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz