czwartek, 8 października 2015

Ja już nigdy nie zapomnę o dniu matki... Recenzja "Następców" bajki NIEanimowanej Disneya

„Następcy” – dla odmiany… RECENZJA!



Recenzje, recenzje, recenzje… TYLKO RECENZJE! Tak wiem, wiem, że nagle na blogu są same recenzje i wybaczcie, że ja dziś was też obdarzę kolejną RECENZJĄ, ale nie mogłam się powstrzymać XD.  W końcu kiedyś to była moja działka… No ale, nie można płakać! Jako, że jestem uparty Smok, wtykam nosa w nieswoje sprawy i dziś podkradam fuchę Zuzu di Angelo i pierwszy raz udostępnię wam recenzję filmu!

„W magicznym królestwie Auradonu Król Bestia i Królowa Bella szykują dla swojego syna, Księcia Bena, ceremonię przejęcia tronu. Jego pierwszą oficjalną decyzją jest sprowadzenie do Auradonu dzieci mieszkających na Wyspie Potępionych - miejscu będącym domem wielu słynnych czarnych charakterów. Mal, Evie, Carlos i Jay po raz pierwszy opuszczą wyspę. Czy podążą śladami swoich rodziców? A może odnajdą w sobie dobro i uratują królestwo?”



Film… Nie pasuje mi to określenie. To jest baja… Wiem! Baja nieanimowana! To jest świetne określenie.
Powiem wam tak: oglądałam to już kilka razy i podoba mi się OGROMNIE. Komedia do kwadratu, bohaterowie no po prostu boki zrywać, wszystkie trzy (bo po raz pierwszy oglądałam to z Wyrocznią i Harpią) prawie płakałyśmy ze śmiechu (szczerze to nie jestem pewna, czy Harpia się przypadkiem nie poryczała XD ).
Ale może zacznę od początku…. (jak zwykle skaczę po tematach)
Czwórka dzieciaków złych bohaterów bajek Disneya zostaje ściągniętych do super, zarąbistego (serio?) królestwa dobra. Uwaga, uwaga, brawa do Stanów Zjednoczonych Auradonu !!! Króluje tam Król Bestia i jego żona Piękna Bella (nie, Bestia nie jest ogromnym włochatym potworem, choć pewnie wyglądałby wtedy atrakcyjniej, a Bella nie ma pięknych, długich włosów). Na samym początku poznajemy jeszcze ich przystojnego (znaczy chyba miał być przystojny) syna. Fanfary dla Księcia Beniutka! (Miał na imię Ben, ale córka Śpiącej Królewny, której imienia nie pamiętam (Ugly?) jakże pięknie jego imię zdrabniała, ponieważ była jego dziewczyną (jedno gorsze od drugiego… pasowali do siebie)). Dobra, więc ta czwórka dzieciaków wpakowują się na wyspę, robią niezły bałagan, świetnie się przy tym bawią a na koniec… No co? Chcielibyście wiedzieć? A figa z makiem, nie powiem wam! Jak chcecie wiedzieć, to se sami obejrzyjcie, co ja będę strzępić klawiaturę!
Fabuła nie była zbyt skomplikowana. Pokazuje typową walkę dobra ze złem, ze swoją mroczną przeszłością i z samym sobą, typowy konflikt na linii rodzice – dzieci itd. Bardzo fajna baja dla dzieci, młodzieży i dorosłych (moi rodzice nieźle się w nią wciągnęli i obejrzeli do końca). Niesamowita komedia i dla tych, którzy lubią muzykę jest chyba wplecionych z pięć piosenek (to chyba wtedy się musical nazywa…), ale...
Dlaczego to musi być takie patetyczne i no cóż... czasem żałosne? Wybaczcie, ale po prostu wszystkie te teksty od "Jestem Ben. Książę Ben!" (prawie jak "Jestem Bond. James Bond") zaczynając, po "Chcę być dobra!" wypowiedziane płaczliwym tonem kończąc, to mi to przypomina coraz bardziej kiepską baję dla dzieci (no dobra, Bond nie jest kiepską bają dla dzieci. Jest dobrą bają dla większych dzieci...). Przecież, no litości! Nikt w codziennym życiu nie wali takimi tekstami! Ale no cóż, nie  pochwalę scenariusz i tak, bo komedia wyszła świetna. 
Z przyjemnością informuję, że jest również książka! Tytuł to chyba (!) „Wsypa potępionych” a autora to sobie sami znajdźcie, bo nie pamiętam.
Jeszcze tylko słów kilka o bohaterach. Czwórka głównych jest zrobiona niesamowicie. Charakterna Mal, inteligentna Evie, tchórz Carlos i mój ulubiony: zawsze gotowy ci przywalić i kradnący wszystko, co mu się podoba Jay. Przedstawieni są genialnie a ich wewnętrzny dylemat „Być dobrym czy złym, o to jest pytanie…” (Złym, złym! Czarne charaktery są fajniejsze!) fajnie napędza i zapewnia zwroty akcji przez całą filmobaję. Beniutek… no cóż, nie zachwycił mnie jakoś i nie wzdychałam na jego widok. Jeszcze był Dug (nie wiem, jak to się pisze… syn krasnoludka), którego też bardzo lubiłam, choć był nieporadnym i zagubionym kujonem. Oczywiście jeszcze było duuużo postaci w szkole, ale nie chce mi się pisać o nich wszystkich (mam baaardzo dużo roboty). Tylko jeszcze zdanko lub dwa o rodzicach postaci. Jafar, Cruella, Zła Królowa i przede wszystkim DIABOLINA! Powiem wam tak: ta ostatnia to była moja ulubiona postać… Cała czwórka jest zrobiona niesamowicie i zabawnie i mogę was zapewnić, że na pewno dzieci nie będą się ich bać =).
Podsumowując: Mimo kilku patetycznych momentów i żałosnych scen, filmobaja zasługuje na moje polecenie (ha, no co! Jest dużo warte XD) i zachęcam wszystkich, którzy mają ochotę na dużo śmiechu i lekkie odstresowanie się. No i powiem wam, po tej bajce to ja już chyba nigdy nie zapomnę o dniu matki XD !

Moja ocena: 5 (nie wierzę… tak wysoko? Zero minusów? Schodzę na jaszczurki...)

Smoczyca =)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz