czwartek, 22 października 2015

"Oklepany temat" - recenzja filmu "Harry Potter i Komnata Tajemnic"

No i nareszcie i ja, i wy doczekaliśmy się tego, że nasza Zuzu coś napisała. Przeczytajcie jej recenzję i nie oceniajcie zbyt surowo, bo się wystraszy i znowu będę ją ścigać przez miesiąc, żeby mi coś wysłała.

 Pozdrawiam i miłego czytanka
Smoczyca



"Harry  Potter i Komnata Tajemnic"  



  Wiem że Harry Potter to oklepany temat, ale z okazji jego maratonu na TVN7  postanowiłam zrecenzować właśnie ten film.
   "Komnata Tajemnic" to już druga ekranizacja przygód młodego czarodzieja. Wyreżyserowana została przez Chrisa Columbsa i jest to jego drugi film z serii o Harrym Potterze. Produkcja powstała w 2002 roku na podstawie powieści J.K. Rowling. W główną role wciela się Daniel Radcliffe.
     Fabuła filmu jest dość rozbudowana, ale jednak brakuje mi w niej wielu wydarzeń z książki. Teraz pewnie połowa osób czytających to mnie znienawidzi, ale dla mnie gra aktorska w filmie była sztuczna aż do bólu. Rozumiem że odtwórcy głównych ról byli wtedy młodzi, mieli po 12/13 lat, ale jednak i większość dialogów, i mimika aktorów była przekombinowana. Wrażenie to potęguje polski dubbing, który dla mnie był wręcz okropny. Moim zdaniem w filmie jeden aktor idealnie odtworzył swoją role. Chodzi mi tutaj o Alana Rickmana grającego filmowego Severusa Snape’a. Przekazał widzą wszystkie emocje, które towarzyszyły mistrzowi eliksirów i dla tego dla mnie jest to najlepiej zagrana rola w całym filmie. Jest jednak w ekranizacji kilka rzeczy, które naprawdę ratują ten film.
  Scenografia i zdjęcia. Zazwyczaj tym dwóm szczegółom poświęca się dwa osobne "działy" w recenzji, ale ja postanowiłam umieścić je w jednym. Scenografia naprawdę podnosi poziom filmu. W połączeniu ze świetnymi zdjęciami daje niesamowity efekt. Widzowie często mogą poczuć się, jakby naprawdę byli z Harrym w Hogwarcie z Harrym, Hermioną (w tej roli Emma Watson) i Ronem (Rupert Grint), chodzili z nimi na lekcje, odkryli komnatę tajemnic i pokonali bazyliszka. Kolejną rzeczą, o której muszę wspomnieć, jest muzyka. Melodia, którą wszyscy znają, jest oczywiście obecna w tym filmie. Utwór pt. "Hedwig’s Theme" choć prosty i dość spokojny, doskonale oddaje fabułę każdego z filmów z tej serii. Najpierw, lub najsampierw jakby to powiedział Hagrid, jest spokojnie. Dopiero później akcja nabiera tempa, by przy końcu znów się uspokoić.
   Uważam że film nie był jakimś arcydziełem, jednakże muzyka i wspomniane wcześniej zdjęcia, i scenografia "naprawiły" tą produkcje. Jednakże Harry Potter był moją pierwszą książkową miłością, więc nie umiem ocenić tego filmu zbyt ostro.

Ocena: 7/10 punktów. Wiele osób pewnie się ze mną teraz nie zgadza, ale to tylko moja ocena i szczerze zachęcam do wystawienia własnej.

Zuzu di Angelo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz