Hejo! Dzisiaj zostawiamy was z krótkimi rozważaniami na temat jakże nieuchwytnego szczęścia.
Mamy nadzieję, że każdy z was jest szczęśliwy choć odrobinkę =)
Smoczyca
Smocze rozważania
Temat: Pozory szczęścia
W dzisiejszych czasach
istnieje tak zwany “ideał piękna”. Wszyscy nierozsądni, zaślepieni dążą do
niego, nie zdając sobie sprawy z tego, że on nie istnieje. Głównym celem
wszelkich reklam “ideału” jest młodzież. Zaślepiona doskonałością wytworów komputerowych
grafików zmierza do swojej własnej wyspy szczęśliwości, która nigdy nie
istniała i istnieć nie będzie. “Ja chcę być jak ta pani z reklamy perfum!”. “A
ja chce wyglądać jak ten pan z plakatu!”. A ja nie chcę przypominać
dzieła użytkowników programów do obróbki zdjęć. Osoby, które widzimy na
zdjęciach czy w telewizji, są nierealne. Nikt nigdy nie będzie miał tak
cudownie gładkiej skóry czy idealnie wydłużonych rzęs. To jest antyutopia,
która na szczęście nigdy istnieć nie będzie. Anty, no bo nie wiem jak Państwo,
ale ja wolałabym nie wyglądać jak lalka. Po coś jesteśmy tacy, jacy jesteśmy.
Utopią byłoby, gdyby wszyscy pogodzili się ze swoim wyglądem, a nie wciąż i
wciąż poprawiali Matką Naturę.
Młodzież jest
zafascynowana “ideałami”, a literatura? Tam jak zwykle znajdzie się wiele
przykładów utopii i antyutopii. Niestety większość dzieł, które opisują wyspy
szczęśliwe w krzywym zwierciadle, przedstawiają nasz własny świat. “451° Fahrenheita”
posiada przerażające realia, które z każdym dniem
stają się coraz bardziej rzeczywiste. Brak książek, pełna mechanizacja, brak
pytań “dlaczego?”, zostaje tylko “jak?”. Tak. Większości osób pasowałby taki
świat. Bez pracy, bez wysiłku. Raj. Szare komórki zanikają, tyjemy, nosimy
coraz grubsze szkła, pojawiają się coraz bardziej skomplikowane i groźne
choroby, depresje. Tak. Raj. Ale ja za taki “raj” serdecznie podziękuję.
A może wyspy szczęśliwe
nie istnieją? W każdej rzeczywistości znajdą się wady, znajdą się ludzie,
którzy zniszczą sielankę. Aby odnaleźć utopię, nie należy szukać lepszych
światów, zmieniać realiów wokół nas. Aby trafić na wyspy szczęśliwe, trzeba
ciężko pracować, starać się, wyciskać z siebie siódme poty, po to aby wieczorem
móc usiąść w wygodnym fotelu przy kominku z dobrą książką w ręce i pomyśleć o
tym, że się jest… szczęśliwym. A wtedy nigdzie nie będziemy musieli szukać.
Wyspy szczęśliwe bez pukania wejdą do naszego domu i rozgoszczą się, panosząc
się, jakby były u siebie. Ale takich nieproszonych gości to chyba nikt nie
wyrzuca.
Smoczyca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz