niedziela, 20 grudnia 2015

"Szczęśliwi?", czyli smocze rozważania

Hej! Dziś znowu męczymy was przemyśleniami naszej gadzinki =). Mamy nadzieję, że przez nie przebrniecie.
 Pozdrawiamy



Smocze rozważania
Temat: Szczęśliwi?



Szkoła. Każdy pamięta ją inaczej. Jedni lepiej, drudzy trochę gorzej, ale wszyscy trzymamy w pamięci te długie lata spędzone w ławce. Tak wiele razy zadawaliśmy pytania, często głupie, ale zawsze otrzymywaliśmy na nie odpowiedzi. A co by było, gdyby tolerowane było tylko pytanie “jak?”? Jak coś powstaje, jak coś funkcjonuje. Gdyby wiedza była podawana nam na tacy, Tylko informacje konieczne, nic poza tym. Żadnych skutków, tylko przyczyny. Brak pytania “dlaczego!”. brak samodzielnego myślenia, brak dedukcji i dyskusji. Czysta wiedza. W taki sposób została przedstawiona szkoła w książce Raya Bradbury’ego “451° Fahrenheita”
Ale czy człowiek może dobrze funkcjonować, wiedząc tylko o skutkach, a nie znając przyczyn? Żeby wyleczyć chorobę, musimy poznać jej korzenie, a nie tylko obserwować objawy. Społeczeństwo, które wyrasta z takiej szkoły, nie nauczone pytać “dlaczego?“, jest jak roboty. Zaprogramowane, by żyć, działać, chłonąć każdą informację podaną przez media, przyjmować ją, akceptować. Brak samodzielnego myślenia. Roboty, nie ludzie. Jednak oni czują się szczęśliwi. Nie mają zbyt wysokich wymagań, a to, czego potrzebują, zapewnia im rząd.
Więc można by w tym miejscu zadać pytanie czym jest szczęście? Otóż dla każdego jest ono czymś innym. Dla wesołej Clarisse szczęściem była możliwość oglądania kwiatów czy spacer przy świetle księżyca, dla Beatty’ego bezwzględne palenie książek, a dla Mildred oglądanie programów telewizyjnego. Jakże różne rodzaje szczęścia, jakże różne punkty widzenia świata wokół nas, jakże różne sposoby korzystania z niego.
To, jak widzimy rzeczywistość, świadczy bardzo silnie o nas. To, co nam sprawia radość, pokazuje nasz charakter. Clariss była przyjazną i otwartą osobą. Marzycielką, która wszędzie wsadzała nos. Rządna wiedzy młoda dziewczyna widziała i rozumiała więcej niż nie jeden dorosły. Była cudowną osobą i potrafiła odnaleźć szczęście wszędzie wokół siebie.
Natomiast Beatty był okrutny. Lubił znęcać się nad swoimi współpracownikami, ale przede wszystkim uwielbiał palić książki. Uważał, że niszczenie jest czymś wspaniałym. Destrukcja sprawiała, ze był szczęśliwy.
Najmniej do radości potrzebowała Mildred. Jej wystarczyło tylko obejrzeć program na swoich ogromnych “trzech ścianach” i już tryskała energią i optymizmem. Była głupią i płytką kobietą, która nie pojmowała głębszego sensu książek, miłości czy wzajemnego zaufania. Bez mrugnięcia okiem zdradziła swojego męża tylko po to, aby móc w spokoju oglądać telewizję i napawać się swoim głupiutkim “szczęściem”

A czym szczęście jest dla nas? Co je powoduje? Czy są to rzeczy płytkie czy piękne i dobre? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam, jednak jeśli większość odpowiedzi będzie przypominać “szczęścia” Mildred albo Beatty’ego, to musimy się zastanowić, czy to MY jesteśmy szczęśliwi, czy tylko została nam to wmówione.


Smoczyca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz