Pozdrawiamy
Smocze rozważania
Temat: Szczęśliwi?
Szkoła. Każdy pamięta ją
inaczej. Jedni lepiej, drudzy trochę gorzej, ale wszyscy trzymamy w pamięci te
długie lata spędzone w ławce. Tak wiele razy zadawaliśmy pytania, często
głupie, ale zawsze otrzymywaliśmy na nie odpowiedzi. A co by było, gdyby tolerowane
było tylko pytanie “jak?”? Jak coś powstaje, jak coś funkcjonuje. Gdyby wiedza
była podawana nam na tacy, Tylko informacje konieczne, nic poza tym. Żadnych
skutków, tylko przyczyny. Brak pytania “dlaczego!”. brak samodzielnego
myślenia, brak dedukcji i dyskusji. Czysta wiedza. W taki sposób została
przedstawiona szkoła w książce Raya Bradbury’ego “451° Fahrenheita”
Ale czy człowiek może
dobrze funkcjonować, wiedząc tylko o skutkach, a nie znając przyczyn? Żeby
wyleczyć chorobę, musimy poznać jej korzenie, a nie tylko obserwować objawy.
Społeczeństwo, które wyrasta z takiej szkoły, nie nauczone pytać “dlaczego?“,
jest jak roboty. Zaprogramowane, by żyć, działać, chłonąć każdą informację
podaną przez media, przyjmować ją, akceptować. Brak samodzielnego myślenia.
Roboty, nie ludzie. Jednak oni czują się szczęśliwi. Nie mają zbyt wysokich
wymagań, a to, czego potrzebują, zapewnia im rząd.
Więc można by w tym
miejscu zadać pytanie czym jest szczęście? Otóż dla każdego jest ono czymś
innym. Dla wesołej Clarisse szczęściem była możliwość oglądania kwiatów czy
spacer przy świetle księżyca, dla Beatty’ego bezwzględne palenie książek, a dla
Mildred oglądanie programów telewizyjnego. Jakże różne rodzaje szczęścia, jakże
różne punkty widzenia świata wokół nas, jakże różne sposoby korzystania z
niego.
To, jak widzimy
rzeczywistość, świadczy bardzo silnie o nas. To, co nam sprawia radość,
pokazuje nasz charakter. Clariss była przyjazną i otwartą osobą. Marzycielką,
która wszędzie wsadzała nos. Rządna wiedzy młoda dziewczyna widziała i
rozumiała więcej niż nie jeden dorosły. Była cudowną osobą i potrafiła odnaleźć
szczęście wszędzie wokół siebie.
Natomiast Beatty był
okrutny. Lubił znęcać się nad swoimi współpracownikami, ale przede wszystkim
uwielbiał palić książki. Uważał, że niszczenie jest czymś wspaniałym. Destrukcja
sprawiała, ze był szczęśliwy.
Najmniej do radości
potrzebowała Mildred. Jej wystarczyło tylko obejrzeć program na swoich
ogromnych “trzech ścianach” i już tryskała energią i optymizmem. Była głupią i
płytką kobietą, która nie pojmowała głębszego sensu książek, miłości czy
wzajemnego zaufania. Bez mrugnięcia okiem zdradziła swojego męża tylko po to,
aby móc w spokoju oglądać telewizję i napawać się swoim głupiutkim “szczęściem”
A czym szczęście jest dla nas? Co je powoduje? Czy są to rzeczy płytkie czy
piękne i dobre? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam, jednak jeśli
większość odpowiedzi będzie przypominać “szczęścia” Mildred albo Beatty’ego, to
musimy się zastanowić, czy to MY jesteśmy szczęśliwi, czy tylko została nam to
wmówione.
Smoczyca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz