Witajcie!
Dzisiaj dodajemy kolejną część Smoczego opowiadania. Przepraszamy, że znowu wstawiamy posty w kratkę, jednak część z nas ma mocno napięty grafik, więc musicie nam wybaczyć :) Liczę, że twórczość naszego Smoczka przypadnie wam do gustu.
Harpia
Wyszła z parku i podeszła do przejścia na ulicy. Jakiś nastolatek z reklamówką pełną piwa, nawet nie patrząc na sygnalizację świetlną, chciał się wpakować pod koła samochodu, ale Emmy pociągnęła go za kaptur, przez co chłopak się wywalił, i powiedziała do niego:
Dzisiaj dodajemy kolejną część Smoczego opowiadania. Przepraszamy, że znowu wstawiamy posty w kratkę, jednak część z nas ma mocno napięty grafik, więc musicie nam wybaczyć :) Liczę, że twórczość naszego Smoczka przypadnie wam do gustu.
Harpia
"Pomoc potrzebna"
część II
część II
Wyszła z parku i podeszła do przejścia na ulicy. Jakiś nastolatek z reklamówką pełną piwa, nawet nie patrząc na sygnalizację świetlną, chciał się wpakować pod koła samochodu, ale Emmy pociągnęła go za kaptur, przez co chłopak się wywalił, i powiedziała do niego:
- Kretynie, widzę, że raczej na szybkiej śmierci ci nie zależy, wolisz powoli zatruwać się z ekipą, - mówiąc to spojrzała wymownie na reklamówkę. - więc może się tak nie spiesz.
Puściła jego kaptur, podała mu dłoń i pomogła wstać.
- Dzięki. - burknął i poczekał, wiercąc się na krawężniku, na zielone światło. Przeszła przez ulicę, patrząc jak niedoszły samobójca znika za zakrętem. Szła za tłumem ludzi i wsłuchała się w rozmowy ludzi. Grupka młodych podlotków nawijała o ostatnio bardzo popularnym temacie, a mianowicie o seryjnym mordercy, który zabijał w ich mieście ofiary bez jakiegokolwiek schematu. Jego cele umierały od ciosów zadanych nożem. Ich ilość nigdy nie była taka sama. Westchnęła znów. Świat był na prawdę okrutny.
Skręciła w boczną uliczkę i weszła na podwórko przed swoim blokiem. Weszła do budynku i zanim zamknęła drzwi, usłyszała głośnie wołanie:
- Proszę pani, niech pani nie zamyka! - młody chłopak z rowerem i mnóstwem paczek wszedł przez drzwi i uśmiechnął się. - Dziękuję. Większość osób miałoby mnie gdzieś.
Emmy uśmiechnęła się.
- No niestety chyba masz rację. - był młody. Miał może koło 18 lat i był nawet całkiem przystojny. - Pomóc ci z tym? - spytała, wskazując na paczki, które wyślizgiwały się chłopakowi z rąk.
- Nie, nie trzeba. - powiedział i w tym momencie trzy pakunki wylądowały na podłodze. Dziewczyna z uśmiechem podniosła je i zapytała:
- Gdzie z tym idziemy?
Chłopak spojrzał na nią z wdzięcznością i powiedział:
- Do piwnicy. Muszę to tam zostawić, ale na prawdę nie musi mi pani pomagać.
- Nie muszę, ale chcę.
Zeszli do piwnicy i chłopak poszedł na sam koniec. Otworzył drewniane drzwi i starając się wprowadzić rower do środka, mruknął:
- Te paczki to tam na koniec, zaraz je od pani wezmę.
Emmy weszła od razu do środka, a chłopak uśmiechnął się, jakby przewidział jej reakcję. Zamknął po cichu drzwi, kiedy dziewczyna układała jego paczki na stosie innych.
- Na prawdę nie wiem, jak mam pani dziękować. - westchnął chłopak wyjmując z jednej z paczek długi nóż.
- Nie musisz mi dzięko… - nie dokończyła, ponieważ ostrze zagłębiło się w jej brzuch. Chłopak celował w wątrobę. To mu dawało jeszcze trochę czasu.
- To jest moje podziękowanie. Uwolnię cię od tych strasznych ludzi, którym na nikim nie zależy.
Emmy nie miała siły krzyczeć. Ból był zbyt wielki. Mogła tylko patrzeć na swojego zabójcę.
- Wiesz dlaczego zabijam ludzi? Żeby im pomóc. Wybieram na moje cele osoby, które pomagają innym. Ilość ciosów, to ilość ludzi, którym dana osoba pomogła w tym dniu. U ciebie będą cztery.
Emmy spojrzała na niego jeszcze bardziej przerażona.
- Tak, dobrze myślisz. Obserwowałem cię cały dzień. Pomogłaś bezinteresownie trzem osobom, plus dodatkowo ja. No to cztery ciosy. Ale wiesz, dlaczego? Bo my tutaj nie pasujemy. W tym świecie już nikt nie dba o innych. Jesteśmy wyjątkami, którzy pomagają innym i nic z tego nie mają. Dlatego ja chcę pomóc ludziom takim jak ja w inny sposób. Uwalniając ich od tego cierpienia, jakim jest codzienne patrzenie na brutalność tego świata. Wierzę w Boga i wiem, że ty, jak i moi dłużnicy, których oswobodziłem, na pewno traficie do nieba. Ja wiem, że będę się smażył w piekle, bo odbierania komuś życia jest zbrodnią niewybaczalną, ale jestem gotów na to poświęcenie. Robię to dla waszego dobra. Dla ludzi, którym jeszcze zależy na tym świecie. - w tym momencie zadał kolejne trzy ciosy.
Emmy umierała ze świadomością, że świat w którym żyjemy, jest brutalny i ciężko będzie go zmienić przyszłym pokoleniom ludzi, ale jeżeli pozostanie taki sam, czeka go zagłada.
Smoczyca
Smoczyca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz