.... Przepraszam?
Wiem, wiem, nie dodawałam postów dwa dni i to pod rząd... Przepraszam, ale naprawdę mam za dużo roboty, żeby sama coś pisać a i reszta dziewczyn jest zawalona pracą. Wrzucam więc znowu "coś". Mam nadzieję, że mnie nie udusicie.
"Gra"część I
3 sierpnia, Hotel gdzieś na
południu
Stała się zbyt
nieostrożna. Wiedziała, że chłopak, który tak niespodziewanie wbiegł do jej
pokoju hotelowego, był agentem. Widziała to, jak szybko i chłodno analizował
sytuację. Zauważył jej oczy. Była tego pewna. Zapamiętał je. Złoży o tym
raport. I znów będą ją ścigać. Znowu podejmą trop. Nie zapomni. Nie ma szans.
No bo kto by zapomniał dziewczynę z poziomymi źrenicami? Jedyna rzecz, która
zdradzała jej prawdziwą tożsamość. Jej oczy koloru złota zawsze ją wydawały.
Zazwyczaj nosiła soczewki, ale w nich nie spała. A on wbiegł tak
niespodziewanie i równie szybko wybił jej szybę i uciekł przez wtedy już
otwarte okno.
Przez trzy lata udało
się jej żyć w miarę normalnie. Zgubiła pościg, zaszyła się w małym miasteczku. Zaczynała
stawać na nogi. Zostawiła za sobą przeszłość. A teraz znów wszystko wróciło.
Czy nie zapomniała? Czy da radę znowu zniknąć? Miała przestarzałe dane i jeśli
zasady się nie zmieniły, mogła spokojnie grać. Grać w jej grę, gdzie
przeciwnikiem był rząd, a stawką wolność.
tydzień później, małe miasteczko
Astre
Wyszła z domu i poszła
do sklepu. Od jej zdemaskowania minął tydzień. Zatarła za sobą ślady, wyjechała
i nie zostawiając za sobą żadnego tropu wróciła do swojego domu. Miała
nadzieję, że tu jest bezpieczna. Jednak nie sądziła, że zasady aż tak się
zmieniły. Że dołączyli nowi gracze. Że ona przestała grać. Została
zdyskwalifikowana. Dostała za to inną ważną funkcję. Stała się nagrodą.
Kupiła produkty na
obiad. Nic szczególnego. Nic drogiego. Nic, co rzucałoby się w oczy. Zapłaciła
gotówką. Spokojnie wyszła. Wracała do domu. Wszyscy w miasteczku się znali. Ją
również kojarzono. Ale nikt nie wiedział o niej nic więcej, poza fałszywym
nazwiskiem.
Gdy dochodziła do domu,
usłyszała szmer. Nic więcej. Nikt normalny nie zwróciłby na to uwagi. Ale ona
to słyszała. Wyraźnie. Ktoś był u niej w domu. Wiedziała, że nie może tam
wejść. Nie stała przed furtką. Nawet na nią nie spojrzała. Poszła od razu
dalej. Nie szybciej, nie wolniej. Jakby była zwykłym mieszkańcem miasteczka.
Kobietą spieszącą się do domu, żeby zrobić obiad zanim mąż wróci z pracy. Jakby
to nie był jej dom. Poszła dalej. Pieniądze miała w banku. Wystarczy je wziąć i
wyjechać. Znowu ucieknie, ukryje się. Zgubiła ich raz, zgubi i kolejny. Tak myślała.
Doszła do rogu. Skręciła
i wpadła na jakiegoś mężczyznę. Uśmiechnęła się przepraszająco.
- Proszę mi wybaczyć. Zamyśliłam się. –
powiedziała spokojnie lustrując go wzrokiem. Średniego wzrostu, brązowe włosy,
piwne oczy, jasna cera, skórzana kurka, adidasy. Bardzo przeciętny człowiek.
- Nic się nie stało, proszę pani. – on też ją
zlustrował wzrokiem. Pasowała do opisu. Tylko te oczy… Nie wyciągając
pochopnych wniosków i sprawdzając, czy jest to jego cel przeczesał bujne włosy
ręką. Dopiero teraz dziewczyna zauważyła na jego dłoni wcześniej ukryty
pierścień. Bardzo charakterystyczny pierścień. Piękny srebrny smok z
rozpostartymi skrzydłami. Znała go aż za dobrze. Nie chciała go pamiętać. W
głowie zahuczało jej od wspomnień. Ból, szpital, światła, hałas, igły,
kroplówki, tabletki… Nie chciała tego pamiętać!
Wiedziała, że w tym
momencie jest już spalona. Wiedziała, że jej reakcja na ten pierścień
powiedziała mu wszystko. Wyjawiła jej prawdziwą tożsamość. Chciała uciekać, ale
było już za późno. Poczuła znajome ukłucie na karku i zrobiło się jej ciemno
przed oczami. Straciła przytomność.
ciąg dalszy nastąpi...
Smoczyca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz