poniedziałek, 16 listopada 2015

Z dna smoczej szuflady

 .... Przepraszam?
Wiem, wiem, nie dodawałam postów dwa dni i to pod rząd... Przepraszam, ale naprawdę mam za dużo roboty, żeby sama coś pisać a i reszta dziewczyn jest zawalona pracą. Wrzucam więc znowu "coś". Mam nadzieję, że mnie nie udusicie.


"Gra"część I


3 sierpnia, Hotel gdzieś na południu

Stała się zbyt nieostrożna. Wiedziała, że chłopak, który tak niespodziewanie wbiegł do jej pokoju hotelowego, był agentem. Widziała to, jak szybko i chłodno analizował sytuację. Zauważył jej oczy. Była tego pewna. Zapamiętał je. Złoży o tym raport. I znów będą ją ścigać. Znowu podejmą trop. Nie zapomni. Nie ma szans. No bo kto by zapomniał dziewczynę z poziomymi źrenicami? Jedyna rzecz, która zdradzała jej prawdziwą tożsamość. Jej oczy koloru złota zawsze ją wydawały. Zazwyczaj nosiła soczewki, ale w nich nie spała. A on wbiegł tak niespodziewanie i równie szybko wybił jej szybę i uciekł przez wtedy już otwarte okno.
Przez trzy lata udało się jej żyć w miarę normalnie. Zgubiła pościg, zaszyła się w małym miasteczku. Zaczynała stawać na nogi. Zostawiła za sobą przeszłość. A teraz znów wszystko wróciło. Czy nie zapomniała? Czy da radę znowu zniknąć? Miała przestarzałe dane i jeśli zasady się nie zmieniły, mogła spokojnie grać. Grać w jej grę, gdzie przeciwnikiem był rząd, a stawką wolność.

tydzień później, małe miasteczko Astre

Wyszła z domu i poszła do sklepu. Od jej zdemaskowania minął tydzień. Zatarła za sobą ślady, wyjechała i nie zostawiając za sobą żadnego tropu wróciła do swojego domu. Miała nadzieję, że tu jest bezpieczna. Jednak nie sądziła, że zasady aż tak się zmieniły. Że dołączyli nowi gracze. Że ona przestała grać. Została zdyskwalifikowana. Dostała za to inną ważną funkcję. Stała się nagrodą.
Kupiła produkty na obiad. Nic szczególnego. Nic drogiego. Nic, co rzucałoby się w oczy. Zapłaciła gotówką. Spokojnie wyszła. Wracała do domu. Wszyscy w miasteczku się znali. Ją również kojarzono. Ale nikt nie wiedział o niej nic więcej, poza fałszywym nazwiskiem.
Gdy dochodziła do domu, usłyszała szmer. Nic więcej. Nikt normalny nie zwróciłby na to uwagi. Ale ona to słyszała. Wyraźnie. Ktoś był u niej w domu. Wiedziała, że nie może tam wejść. Nie stała przed furtką. Nawet na nią nie spojrzała. Poszła od razu dalej. Nie szybciej, nie wolniej. Jakby była zwykłym mieszkańcem miasteczka. Kobietą spieszącą się do domu, żeby zrobić obiad zanim mąż wróci z pracy. Jakby to nie był jej dom. Poszła dalej. Pieniądze miała w banku. Wystarczy je wziąć i wyjechać. Znowu ucieknie, ukryje się. Zgubiła ich raz, zgubi i kolejny. Tak myślała.
Doszła do rogu. Skręciła i wpadła na jakiegoś mężczyznę. Uśmiechnęła się przepraszająco.
 - Proszę mi wybaczyć. Zamyśliłam się. – powiedziała spokojnie lustrując go wzrokiem. Średniego wzrostu, brązowe włosy, piwne oczy, jasna cera, skórzana kurka, adidasy. Bardzo przeciętny człowiek.
 - Nic się nie stało, proszę pani. – on też ją zlustrował wzrokiem. Pasowała do opisu. Tylko te oczy… Nie wyciągając pochopnych wniosków i sprawdzając, czy jest to jego cel przeczesał bujne włosy ręką. Dopiero teraz dziewczyna zauważyła na jego dłoni wcześniej ukryty pierścień. Bardzo charakterystyczny pierścień. Piękny srebrny smok z rozpostartymi skrzydłami. Znała go aż za dobrze. Nie chciała go pamiętać. W głowie zahuczało jej od wspomnień. Ból, szpital, światła, hałas, igły, kroplówki, tabletki… Nie chciała tego pamiętać!
Wiedziała, że w tym momencie jest już spalona. Wiedziała, że jej reakcja na ten pierścień powiedziała mu wszystko. Wyjawiła jej prawdziwą tożsamość. Chciała uciekać, ale było już za późno. Poczuła znajome ukłucie na karku i zrobiło się jej ciemno przed oczami. Straciła przytomność.

ciąg dalszy nastąpi...

Smoczyca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz