poniedziałek, 30 listopada 2015

Wspaniały świat fantastyczny, niesamowity główny bohater i... Mary Sue na tronie...? - czyli recenzja "Króla Demona"

Witamy, witamy, wszystkich po drugiej stronie monitora! Dziś przedstawiamy wam recenzję Harpii, której jak zwykle wątek romantyczny się nie podobał =).
Pozdrawiamy
Smoczyca


 "Król Demon"
Cinda Wiliams Chima


„W Fellsmarchu nastały ciężkie czasy. Han Alister, do niedawna złodziej, zrobi niemal wszystko, by utrzymać siebie, matkę i siostrę Mari. Jak na ironię, jedyna wartościowa rzecz, jaką posiada, nie nadaje się do sprzedaży. Odkąd Han pamięta, zawsze miał na rękach grube srebrne bransolety z wygrawerowanymi runami. Wszystko wskazuje na to, że są magiczne - rosną wraz z nim i nie da się ich zdjąć. Życie Hana komplikuje się jeszcze bardziej po tym, jak chłopak zabiera potężny amulet Micahowi Bayarowi, synowi Wielkiego Maga. Amulet ten niegdyś należał do Króla Demona - czarownika, który przed tysiącem lat omal nie zniszczył świata. Bayarowie nie powstrzymają się przed niczym, by odzyskać tak potężny przedmiot. Tymczasem Raisa ana'Marianna, następczyni tronu Fells, toczy własną walkę. Właśnie wróciła na królewski dwór po trzech latach swobody u rodziny ojca, w kolonii Demonai, gdzie jeździła konno, polowała i uczestniczyła w słynnych targach klanowych. Po swoim święcie imienia szesnastoletnia Raisa będzie mogła wyjść za mąż, lecz nie jest zachwycona perspektywą poślubienia księcia z dużym zamkiem i małym móżdżkiem. Raisa pragnie być jak Hanalea - legendarna waleczna królowa, która pokonała Króla Demona i uratowała świat. Wygląda jednak na to, że jej matka ma inne plany - niebagatelną rolę odgrywa w nich zalotnik, łamiący wszelkie prawa, na których opiera się królestwo. Siedem Królestw zadrży w posadach, gdy losy Hana i Raisy zetkną się na kartach tej trzymającej w napięciu powieści.”
Wydawnictwo Galeria Książki (opis z okładki)



Wielokrotnie zabierałam się do zakupu tej książki, jednak za każdym razem coś mi przeszkadzało – albo ograniczone fundusze, albo wydane na inną powieść (niekiedy mangę), innym razem osoby trzecie, które stały mi nad głową, jak katy nad dobrą duszą i nie dały się w spokoju zastanowić (całuski dla Wyroczni!). Wreszcie podczas chyba czwartego podejścia zdecydowałam się ją wziąć, mimo ostrzeżeń Smoczycy, że: „Tam na pewno będzie głupi wątek romantyczny!” ( i był XD S.). Czy opłacało się?
Fabuła rozwija się bardzo delikatnie, czasami zbyt delikatnie sprawiając, że niektóre elementy jawnie wieją nudą. Mimo to wciąga – cierpliwy czytelnik przebrnie przez te momenty, aby dowiedzieć się, co będzie dalej. Jednak z powodu tego słabego rozwoju akcji, osoba czytająca nie ma możliwości przywiązać się do jakiejkolwiek postaci (wyłączając głównych bohaterów). Kolejnym powodem, dla którego wciągnęłam się w tę powieść jest styl pisania autorki – przyjemny, ciekawiący i to co mi się bardzo podobało (mimo, że nieco skołowało :)) - brak przekleństw. To znaczy nie do końca brak, a zostały one przekształcone tak, że są zgodne z powieścią (czyli jak na przykład nie ma tam chrześcijaństwa, ale jest inne bóstwo, to oni wołają „Stworzycielu” czy „Na kości Hanalei”). Jest to wielki plus, ponieważ czytelnik może poczuć się tak, jakby autorka pochodziła ze świata „Króla Demona”, a jakby w świecie realnym była jedynie gościem, emigrantem.
Powieść przedstawia nam trzy światy – świat kolonii, ludzi żyjących w zgodzie z naturą, posługujących się magią służącą do leczenia; świat arystokracji - królowych, intryg na dworach oraz świat gangów, złodziei i ogólnego marginesu społecznego, kiedy tak naprawdę oni starają się tylko przeżyć. Mimo, że motyw dość popularny, to tutaj został naprawdę ciekawie i niesamowicie przedstawiony. Kolejny plus dla autroki.
Przejdźmy do postaci. O wiele bardziej podobały mi się rozdziały zaprezentowane z punktu widzenia Hana niż Raisy. Dziewczynę na początku tolerowałam, ba! Nawet lubiłam. Starająca się o niezależność, lekko zbuntowana, dążąca do postanowień. W skrócie źle nie było. Do czasu... Oczywiście nie ma to jak wtrynić do powieści siedmiu adoratorów naszej kochanej bohaterki. Jestem niemal pewna, że na nieszczęście ta liczba się znacznie zwiększy w następnych tomach. Żeby było zabawniej, zróbmy z niej kompletną Mary Sue, która mózg sprzedała ruskim na bazarze! Czemu nie! Czyli w skrócie – postać Raisy to kompletne dno.
Zdecydowanie więcej spodziewam się po kolejnych tomach, a ten pierwszy traktuje na razie jedynie jako wprowadzenie.


Podsumowanie: Powieść dla cierpliwych, upartych i ciekawych czytelników. Dla tych, którzy gotowi są na przeczytanie całej serii. Zdecydowanie nie dla osób nienawidzących wątków romantycznych.


Ocena: 3+

Harpia

niedziela, 29 listopada 2015

"Stereotypy"

Hej, dziś zostawiamy was z wierszem Zuzu, który może dać trochę do myślenia.
 Pozdrowionka
Smoczyca


"Stereotypy"

Dlaczego stereotypy rządzą światem?

Są jak to, że ciepło jest tylko latem,

Jak to że śnieg pada wyłącznie w zimie,

Jak to, że jesienią świat we mgle ginie.

Dlaczego oceniamy ludzi po wyglądzie tylko,

Jakby przy tym całe wnętrze nikło.

A to przecież ono jest najważniejsze,

Ono jest w nas najpiękniejsze.

Czy muzyka, rzecz dla każdego inna,

Wszystkim podziałom na świecie winna?

Bo czy to ważne, czy słuchasz rock'a czy rapu,

Jesteś taki sam jak większość dzieciaków,

Czy strój, rzecz codzienna,

Co dla każdego jest odmienna

Od razu nas wszystkich ocenia 

Nie znając nawet naszego imienia.

A my, dlaczego choć oceniani być nie chcemy,

Sami plotki na języki bierzemy?

Każdy z nas na stereotyp patrzy czasem,

Zwłaszcza gdy jest zły jak przejście ciemnym lasem,

I choć każdy człowiek na świecie wie,

Że to osądzanie jest na prawdę złe,

To czasem, nawet wbrew sobie,

Myślimy mylnie o drugiej osobie.

I za nim coś o niej powiemy,

Upewnijmy się, że coś o niej wiemy.


Zuzu di Angelo

piątek, 27 listopada 2015

Z dna smoczej szuflady

Hejooo =). Dziś dalsza część opowiadania, które wstawiliśmy dawno, kiedyś i nigdy jeszcze nie dokończyliśmy =).
 Pozdrawiam was cieplutko w ten zimny wieczór i mam nadzieję, że nic wam się nie stanie od czytania czegoś takiego
Smoczyca



"Gra" część II

dwa tygodnie, gdzieś na północy
Obudziła się i ujrzała pochylonego nad sobą mężczyznę, który delikatnie dotykał jej policzka. Szarpnęła się, ale jej nadgarstki, kostki i talia były ciasno przypięte do łóżka, na którym leżała, grubymi, skórzanymi pasami. To nawet nie było łóżko, tylko zimna, metalowa płyta. Pierwszy raz od dwóch tygodni odzyskała w pełni świadomość. Z tych czternastu dni pamiętała tylko swoje własne krzyki i okropny ból.
Poznała ten chłód szarych, betonowych ścian, które ją otaczały. Poznała charakterystyczny znak smoka na wszystkich urządzeniach. Poznała mężczyznę. Człowiek, który stworzył potwora, którym była. Przypomniała sobie jej pierwsze wspomnienie: ten mężczyzna, który mówi, że ona i jej moc są jego własnością. Wtedy mu uwierzyła. Nie miała wyjścia. Teraz wiedziała: nie ważne, co mówili ludzie, ona do nich nie należała. Nie była człowiekiem. Należała do świata bogów. Była ich zabawką, ale wolała to, niż być narzędziem w rękach ludzi. Niby tacy sami egoiści, ale jednak bogowie zmuszali ją do zadań, które nie wymagały zabijania i torturowania innych. Oni tylko chcieli się bawić, a ona dostarczała im tej zabawy narażając własne życie uciekając przed różnymi potworami, nasłanymi przez wszechmocnych.
Ludzie byli gorsi od tych potworów. Oni byli prawdziwymi monstrami. Zabijali innych, żeby osiągnąć władzę, pieniądze i pozorne bezpieczeństwo. Kiedy się pierwszy raz obudziła, wtedy, osiem lat temu, nie wiedziała, kim jest. Pozwolili jej nauczyć się tylko cząstki swojej mocy. Kazali jej zabijać wrogów politycznych, kończyć wojny albo częściej – wywoływać je. Nie chciała tego, ale wmawiano jej, że to jest jej przeznaczenie i że do niczego innego się nie nadaje. Wierzyła, bo nie znała innego świata.
Jej siłą był żywioł powietrza, oni dostrzegali tylko miecze, które tworzyła i rany, które zadawała. Po długiej walce z samą sobą postanowiła, że nie chce więcej zabijać. Uciekła z więzienia. Spotkała swojego patrona, który obdarzył ją mocą – boga pechowego wiatru wschodniego - Eurosa. Och, jakże ten wiatr był dla niej pechowy…
Tropili ją, a ona wciąż i wciąż uciekała. Nie mogła zapomnieć wszystkich tortur, przez które przeszła. Ran, które zadali jej, aby sprawić, by była posłuszna. Igieł wbijanych w jej blade ręce… A teraz ją znaleźli i znów przykuli do tego przeklętego stołu. Nie mogli odpuścić? Nie widzieli, do czego jest zdolna? Wtedy nie miała odwagi ich zabić, ale teraz zrobiłaby to z chęcią.
Popełnili błąd. Myśleli, że zwykłe kawałki skóry mogą ją powstrzymać. Och, jak bardzo się pomylili. Nie powinni pozwolić, aby w pełni odzyskała jasność myślenia. Przez dwa tygodnie utrzymywali ją w stanie, w którym myślała tylko o bólu. Teraz mogła myśleć o walce.
- Och Emmo, jakaż ty jesteś piękna… - szepnął mężczyzna, pochylając się nad nią jeszcze bardziej. Nie… Nie podchodź bliżej!
Ciszę przeszywa świst powietrza. W plecy pochylonego naukowca wbija się miecz, który zaraz po tym rozpływa się w powietrzu. Do sali wpadają ochroniarze. Dostrzegają, co się stało i wciskają jakiś przycisk na klawiaturze. Przez chwilę nic się nie dzieje, a potem jest znowu tylko ból. Przez jej ciało przechodzą ogromne ilości prądu. Musi to wytrzymać, nie może stracić głowy. Słyszy swój krzyk, ale ona sama odpływa. Nie chce tego, nie może teraz znów pogrążyć się w ciemności!
Do pokoju wpada młody chłopak, zabija wartowników jedną krótką błyskawicą i jednym słowem sprawia, że przez jej ciało przestaje przepływać prąd. Ale ona już tego nie czuje. Zemdlała.
***
- No dalej, przecież patrząc na twoje blizny przeszłaś gorsze rzeczy.
Poczuła pod rękami trawę. A więc ktoś jej pomógł. Ktoś ją uratował. Ktoś ich wszystkich zabił. Zaraz, czy on coś mówił o bliznach….?
- A kto ci do cholery pozwolił oglądać moje blizny?!?!?! – wrzasnęła, podrywając się gwałtownie. Au… Chyba przesadziła.
- Spokojnie, nic ci nie zrobiłem. Nie rzucaj się tak. Prawie miesiąc zajęło mi doprowadzenie cię do stanu używalności. Zwykłe dziękuję wystarczy. – mruknął chłopak. Nawet przystojny, ale się mądrzy.
- A wal się, nikt cię o pomoc nie prosił.
- Prosił taki jeden bóg. Euros bodajże się nazywał. Mam się tobą zaopiekować.
- Ty? – zapytała dziewczyna z pełnym pogardy spojrzeniem. – Ty chociaż wiesz jak ochronić samego siebie? Wiesz, że stale jesteśmy ścigani? My, wszyscy Obdarzeni, bo patrząc na ciebie, też pewnie jesteś jednym z nas. Ty chociaż wiesz, kto to są Przeklęci?
- Potwory, które mam zabić, aby one nie zabiły mnie. – powiedział dumny z siebie chłopak.
- Debil jesteś. – jęknęła dziewczyna. – Mało wiesz.
- To co, nauczysz mnie, kotku? – powiedział chłopak, robiąc maślane oczy.
- Nie nazywaj mnie tak!
- To jak?
- Jestem Emmy. – mruknęła dziewczyna, zdegustowana manierami chłopaka, który, jak się zdawało, miał zostać jej towarzyszem. Przeklęta wola bogów!
- A ja Jack! Cieszę się, że cię uratowałem! Razem z tobą będzie wesoło, kotku! – krzyknął rzucając się na szyję dziewczyny.
- Nie mów na mnie kotku!

Smoczyca


czwartek, 26 listopada 2015

"Tokyo Ghoul", czyli z czym się to je?

Hejo! Dziś recenzja anime, które osobiście odradzamy wszystkim ludziom, którzy nie lubią horrorów. Po prostu - to niby jest anime, ale to ZDECYDOWANIE nie jest bajka dla dzieci.
 Pozdrowionka
Smoczyca

PS: Ja sama dostałam mocno po łapkach i postawili mi tabliczkę z napisem "Pod żadnym pozorem nie ruszać" przy tym tytule.



„Tokyo Ghoul”

„Anime jest o świecie, w którym istnieją istoty zwane ghoulami, żywiące się ludzkim mięsem. Wyglądają niby normalnie jak każdy człowiek, ale są całkowicie inne. Tokyo jest podzielone na dzielnice, w których pobyt ghouli nadzorują ludzie zwani ,,gołębiami", inaczej tropicie ghouli. Główny bohater, Kaneki, na skutek pewnego wypadku, staje się pół - ghoulem i musi nauczyć się, jak przeżyć. Fabuła anime skupia się głównie na tym, jak Kaneki uczy się bycia ghoulem i jak wygląda ich świat.”


  Na początku chciałabym ostrzec, że będzie to nieco krótsza recenzja niż zwykle. Dzisiaj na warsztat idzie anime polecone mi przez mojego kochanego brata (niektórzy wiedzą jak dbać o prawidłowy rozwój psychiczny młodszego rodzeństwa, nie ma co...) - "Tokyo Ghoul". Posiada ono dwa, a może nawet trzy sezony (nie jestem pewna dokładnej liczby), jednak ja zamierzam skupić się tylko na pierwszym. Można znaleźć dwie wersje tego anime online – cenzurowaną (+16) i niecenzurowaną (+18). Zabrałam się za ten drugi rodzaj.
  Seria należy do tych nieco brutalniejszych. W zasadzie mocno brutalniejszych. Cóż ja nie będę was okłamywać – bywają odcinki w których krew leje się strumieniami (jednak brak kawałków organów, czasem nieco mięśni, ale nie organów), pełno szalejących po ulicach kanibali, trupów (za równo całych jak i nieco nadgryzionych), tortur i przemocy psychicznej. W skrócie – ludzie o słabszych nerwach lepiej, żeby się do tego nie zbliżali.
   Ale czy to aby li i jedynie to? Niekoniecznie. Anime i owszem nie należy do najłagodniejszych, jednak jest wiele rzeczy, na które widz powinien o wiele bardziej zwrócić uwagę. Jak już powyżej zostało wspomniane, główny bohater uczy się jak być ghoulem. W zasadzie na tym opiera się pierwszy sezon, aż do jakiś trzech ostatnich odcinków. Autorzy pokazali nam silne zmagania się bohatera ze swoją nabytą naturą ghoula – z jednej strony Kaneki musi żyć nowym życiem: jeść ludzkie mięso, ukrywać się przed ludźmi, okłamywać bliskich, zmagać się dzień w dzień z niebezpieczeństwem. Jednak z drugiej bohater nie jest w stanie porzucić swojego człowieczeństwa, woli się głodzić niż zaatakować człowieka, mimo że to może uratować mu życie. Anime pokazuje jak otoczenie, ciężka sytuacja życiowa i traumatyczne przeżycie może wpłynąć na człowieka.
  Kolejnym wartym zauważenia aspektem jest to, jak pokazano życie ghouli. Motyw ten bardzo mocno przypomina mi życie nosicieli stygmatu z anime The Legend of The Legendary Heroes. W obu anime ci ludzie byli uznawani za potwory – nie liczyło się jak postępowali w życiu, ilu ludzi zabili, dlaczego to robili, a to że byli po prostu, jacy byli. Żyli w strachu o siebie, nie wiedząc nawet, czy następnego dnia nie zginą. Owszem, wśród ghouli było wielu morderców (w tym psychopatów i fascynatów). Ale spójrzmy teraz na drugą stronę. Ludzie utworzyli specjalny oddział policji, który miał prawo zamordować każdego spotkanego „potwora”, nie patrząc czy to morderca nie morderca, kobieta, mężczyzna, dziecko czy starzec. Często byli brutalni – w końcu czemu by mieli okazywać litość „monstrom”, a z ich nadzwyczajnych zdolności tworzyli bronie. Dlatego wywołała się między nimi wojna. Jedni polują na drugich, obwiniając o morderstwa siebie nawzajem.
  Jeśli zaś chodzi o kreskę – bardzo mi się podoba. Przyjemna dla oka, nie rozprasza. No i przede wszystkim te ich piękne czarne oczy...

Podsumowując: Anime trzyma w napięciu, posiada tematy do głębszych przemyśleń i ostrzegam, że pierwszy sezon kończy się dość niecodziennie. Jednak odradzam osobą o naprawdę słabych nerwach.

Moja ocena: 5+ (No co? Mi się podobało!)

Harpia

środa, 25 listopada 2015

"Vampire Prosecutor", czyli picie krwi i inne ciekawostki o koreańskiej policji

Witamy, witamy =). Dzisiaj nareszcie powrót do starych, dobrych czasów i mamy dla was recenzję! Oczywiście musiała być nowość i inny gatunek - dziś drama. Jako że zbliżają się Andrzejki, więc recenzję napisała Wyrocznia. Może to dobra wróżba na wieczór andrzejkowy? Pamiętajcie - w życiu Wyroczni nie ma przypadków i jeśli napisała tą recenzję, to znaczy że trzeba to obejrzeć =P.
Ależ się rozgadałam
Smoczyca


"Vampire Prosecutor"

Produkcja: Lee Seung-hoon
Reżyseria: Kim Byung-soo (sezon 1)
Yoo Seon-dong (sezon 2)


photo193117.jpg



Cóż, dziś nie będzie ani mangi, ani anime. Zmienimy trochę. Dziś serial, a dokładniej drama koreańska. "Vampire Prosecutor" jest to kryminał, który opowiada o sprawach “miłego” Min Tae-yeon. Nowy odcinek = nowa historia do rozwiązania.  
Min Tae-yeon (tak szczerze. Oglądałam już kilka dram, ale tak dziwnego nazwiska nie widziałam jeszcze. Jak to się czyta? A jak odmienia?) jest prokuratorem pracującym w specjalnej jednostce. Wraz z detektywem Hwang Soon-bomem, prokuratorką Yoo Jung-in i technikiem Choi Dong-manem (jak go Smoczyca nazwała blondyn, ni blondyn) pracują nad sprawami trudnych morderstw, których zwykła policja nie może rozwiązać. Nasz prokurator nie jest zwykłym człowiekiem. W czasie jednej ze spraw w dawnej grupie zostaje ugryziony przez wampira. Od tamtej pory szuka mężczyzny w kapturze, odpowiedzialnego za serię morderstw, w których ofiary mają na szyi ślad jak po ugryzieniu wampira. Czy mu się uda go odnaleźć? I kim jest mężczyzna w kapturze? Tego wszystkiego dowiecie się oglądając tą dramę :P.
Jeszcze dwie rzecz. O tym, iż główny bohater jest wampirem z tej jednostki wie tylko detektyw Hwang. Przed resztą zespołu jak i innych ludzi ukrywa to.
Min posiada umiejętność, którą używa w czasie spraw. A prokurator Yoo nie może uwierzyć w niektóre fakty, które Tae-yeon mówi bez żadnych dowodów. Zaczyna zastanawiać się skąd on może mieć rację. Czy uda jej się poznać prawdę o koledze z pracy? (Tak szczerze sama nie wiem, ale to czemu nie wiem, wyjaśnię za moment.)

Może teraz tak krótko o postaciach.
Min Tae-yeon (Yeon Jung-hoon) - jest mężczyzną po 30-ce. Jest on nie miły dla wielu ludzi. Po prostu zamiast z nimi porozmawiać, olewa ich. Nie obchodzą go niepotrzebne rzeczy. Nie mówi też za wiele, przez co trudno się z nim współpracuje.
Yoo Jung (Lee Young-ah) - prokurator z małym doświadczeniem, która zawsze stoi przy swoim zdaniu i nawet gdy inni mają inne, ona i tak będzie dążyła do tego, iż jej teza jest prawdziwa.
Hwang Soon (Lee Won-jong) - detektyw po już dłuższej służbie. Zawsze i wszędzie ma swoje kontakty, z których dowie się wszystkiego, nawet jeśli do zdobycia ich będzie musiał użyć siły… nie, przepraszam, on zawsze używa siły.
Choi Dong  (Kim Joo-young) - ostatni z członków zespołu, który nie ma pracy na cały etat. Nie jest on zbyt rozgarnięty, ale jest fajny. Często nad nim znęca się Yoo.

Gdy już napisałam trochę o fabule czas na moją opinię. No cóż mogę powiedzieć. W tydzień, może trochę więcej, obejrzałam pierwszy sezon i jestem już na drugim na dziewiątym odcinku (dlatego nie wiem czy Yoo dowie się prawdy).
Tak na marginesie pierwszy sezon zawiera 12 odcinków po około godzinę, drugi 11 po godzinie nawet trochę dłużej i jest podobno trzeci, ale niestety po pierwsze nie mogę go znaleźć, a po drugie nie jestem pewna, czy jakbym go znalazł to, czy posiadałby polskie napisy… (jeśli ktoś wie jakiekolwiek informacje o trzecim sezonie to prosiłabym o powiadomienie mnie, będę wdzięczna.)

Po prostu drama jest cudowna, fajna, ciekawa. Mimo, iż pojawiają się sceny takie bardziej brutalniejsze (ja przeżyłam - wy też przeżyjecie S.) to i tak jest to cudo. Strasznie zachęcam was do obejrzenia tego.

Dla osób, które skusiłyby się: http://drama-online.pl/ na tej stronie znajdziecie dwa sezony. Wystarczy tylko zarejestrować się, kilką w spis seriali i filmów, patrzeć na azjatyckie seriale, znaleźć flagę Korei (obok są podpisane), kliknąć na to i w liście znaleźć "Vampire Prosecutor" i gotowe. Nic trudnego :) .

Wyrocznia

wtorek, 24 listopada 2015

***

Hejo! Dziś znowu zostawiamy was z wierszem Czarownicy, ale nikt inny poza nią nie pisze jak na razie (ja was kiedyś ukatrupię wszystkich łącznie ze sobą! S.). Postaramy się też ruszyć inne rodzaje literackie =).
 Pozdrawiam
Smoczyca


***
Możesz mówić o mnie, co chcesz.
Ja i tak nie słucham cię.

Nie obchodzi mnie, co mówią o mnie inni.
Nie przejmuję się, bo nie warto.
Nie myślę o tym, bo po co dręczyć się.
Powtarzam tylko sobie:

Życie jedno jest,
Nie warto go marnować.
Życie jedno jest ,
Nie wolno się przejmować.
Życie jedno jest
I trzeba go wykorzystać jak najlepiej.

Wracam do domu i marzę,
I Nie przejmuje się.
I chociaż czasem płaczę, nie załamuję się.
I powtarzam sobie :

Życie jedno jest,
Nie warto go marnować.
Życie jedno jest ,
Nie wolno się przejmować.
Życie jedno jest
I trzeba go wykorzystać jak najlepiej.

Czarownica

poniedziałek, 23 listopada 2015

"Współczesne wartości, czyli o czym myśli młodzież?" krótki artykuł

Witamy wszystkich. Dzisiaj coś, czego jeszcze nigdy wam nie prezentowaliśmy - krótki artykuł prasowy. Nie wiemy, czy wam się spodoba ani czy temat przypadnie wam do gustu, ale mamy nadzieję, że będziecie wyrozumiali.
  Pozdrawiam
Smoczyca


Współczesne wartości, czyli o czym myśli młodzież?


 We współczesnym świecie dostrzegamy wiele różnorakich wartości. A o czym myślą nastolatkowie, czyli ci, którzy za parę lat będą rządzić i pracować w naszym kraju?

Niezależność – to jest to!
 Większość dzisiejszej młodzieży najbardziej ceni sobie niezależność. Chcą sami podejmować decyzje, być wolni, poczuć się odpowiedzialni za siebie. Odsuwają rodziców jak najdalej od swojego życia zdawkowymi odpowiedziami, uciekają od rozmów. Chcą móc  sami sobie radzić w życiu.

Pozytywnie/negatywnie
 Trzeba postawić pytanie: czy takie postępowanie jest złe? I tak, i nie. Dobre jest to, że nastolatkowie uczą się samodzielności, chcą sami decydować o sobie, lecz przez to rodzice coraz mniej znają swoje dzieci i zwracają coraz mniejszą na nie uwagę. Niezależność jest dobra, ale oczywiście w granicach rozsądku. Musimy uważać, aby nasze dzieci miały sumienie i poczucie przyzwoitości, żeby nie jeździły po drogach z prędkością 200 km/h i nie zabijały się nawzajem tak jak w dystopii Raya Bradburyego „451 stopni Fahrenheita”.

Połowę ja, resztę wy
 Oprócz zagrożeń płynących ze zbytniej samowoli istnieje jeszcze jedna wada niezależności młodzieży. A mianowicie wybieranie sobie części tej wartości i odrzucenie reszty. Nastolatkowie chcą sami podejmować decyzje, ale nie chcą ponosić wypływających z nich konsekwencji. Chcą żyć szybko i wesoło, ale nie chcą odpowiadać za swoje zdrowie. Wybierają to, co jest im wygodne, a resztą obarczają rodziców. O ile sama niezależność jest dobrą wartością, tak wybiórczość sama w sobie jest niewłaściwa.


 Tak więc nastolatkowie wybierają niezależność. Jeśli wyznają ją wraz z konsekwencjami, możemy być spokojni o przyszłość naszego kraju. W innym przypadku powinniśmy się cieszyć, że w ogóle uznają jakieś wartości.


Smoczyca (Helena Wąsik)

sobota, 21 listopada 2015

***


***
Każdy człowiek musi się na chwilę zatrzymać, odpocząć.
Wyrwać się z uścisku monotonności.
Pomyśleć, czy ciągle robić to samo, czy warto.
Zatrzymać się w pędzie życia i wiele rzeczy przemyśleć.
Nie biegnąc na oślep przez życie,
lekkomyślnie, głuchym na wszystko.
Bo w końcu życie samo się zatrzyma,
bez naszej zgody, bez pozwolenia. 
Życie zatrzyma się przez śmierć. 
Nagłą, niespodziewaną, bolesną.

Czarownica

piątek, 20 listopada 2015

"Każdy"

 Przepraszam, ale Smoczyca też człowiek i po prostu tak mnie wczoraj gorączka złapała, że nie byłam w stanie jasno myśleć, a co dopiero zająć się czymś przy komputerze. Cały dzień praktycznie przespałam...
 Przepraszam, że w tym tygodniu dodaję posty rzadziej niż zwykle, ale jest on jakiś pechowy dla mnie.
Mam nadzieję, że spodoba wam się twórczość najmłodszej.
 Smoczyca


"Każdy"

Każdy ma swoje marzenia.
Czy to dobrze czy źle?
Ja nie wiem.

Każdy ma swoje wady.
Musi je mieć.
Może tylko wmawiać sobie, że nie.

Każdy ma swoje zalety.
Każdy je ma.
Tylko czasem ich nie dostrzega.

Każdy ma swoje życie.
I może z nim robić, co chce.
Myśli tylko, że nie.

Czarownica

środa, 18 listopada 2015

Ja i książę, czyli recenzja mangi "L - DK"

Dziś krótko, zwięźle i na temat czyli recenzja naszej Wyroczni =)
Smoczi

"L-DK"

Manga autorstwa Watanabe Ayu.
Wydawnictwo Kodansha.


tumblr_mfu2vwgU8p1rdy5w8o1_1280.jpg

"Shuusei Kugayama jest uważany za „księcia” w swoim liceum, jednak zawsze odrzuca uczucia innych dziewczyn- i nie robi tego elegancko. Kiedy daje kosza przyjaciółce Aoi Nishimori, ta zaczyna go nienawidzić. Co jeśli Aoi i Shuusei nagle zostaną sąsiadami?"




L-DK jest to manga z gatunku shoujo, która opowiada o losach głównych bohaterów:
Aoi Nishimori - przeciętnej licealistki, która mieszka sama, ponieważ jej rodzice wyjechali. Nie jest ani miss piękności, ani jakąś brzydką postacią.  
Shuusei Kugayam’i - książę szkolny, przystojny koleś, który nie zbyt miło traktuje dziewczyny, które wyznają mu swoje uczucia. Lecz jest też miłą, zabawną postacią.

Nasza dwójka zapoznaje się ze sobą, gdy wściekła Aoi idzie do Shuusei’a, by wytknąć mu to, co o nim sądzi. Dlaczego? Ponieważ jej przyjaciółka wyznała mu swoje uczucia, a on ją odrzucił.
Aoi nie chce mieć żadnego kontaktu z księciem. Czy jej się to uda? No cóż…
Kolejny raz się spotykają, gdy okazuje się, że zostali sąsiadami. Oboje są z tego powodu zdziwieni. Aoi dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy na temat swojego nowego sąsiada, np. że pracuje dorywczo.

Historia ta ma swoje wzloty i upadki. Czy istnieje między nimi miłość? Jeśli tak, to czy ona przetrwa wszystko? Czy wszystko będzie dobrze? Na te pytanie sami musicie sobie odpowiedzieć.

Opowieść lekka, fajna, szybko się czyta. Polecam.

Wyrocznia

Jeśli ktoś woli np. obejrzeć jest drama z L-DK :


* shoujo - rodzaj mangi przeznaczonych głównie dla dziewcząt.

wtorek, 17 listopada 2015

"O przyjaciółce"

 Hejo. Dziś zostawiam was z wierszem naszej najmłodszej poetki, która ostatnio się rozpisała =).
Smoczyca 


"O przyjaciółce"

Chociaż czasem się kłócimy i się nie rozumiemy.
Chociaż na siebie krzyczymy i wrzeszczymy.
Chociaż dobrze się nie znamy, to i tak się kochamy.
Gdy się kłócimy, to obydwie cierpimy.
A gdy nie rozmawiamy, to i tak o sobie pamiętamy.
Chociaż długo się nie widzieliśmy, to i tak się przyjaźnimy.
Chociaż jesteśmy jak woda i ogień, całkiem różne,
nigdy się nie kłócimy, chyba że na kilka godzin,
ale wtedy i tak cierpimy.
Chociaż mamy różne pasje i tak mamy wspólne tematy.
I chociaż nie zawsze się rozumiemy to wiemy,
że wszystko sobie powiedzieć możemy.

Czarownica

poniedziałek, 16 listopada 2015

Z dna smoczej szuflady

 .... Przepraszam?
Wiem, wiem, nie dodawałam postów dwa dni i to pod rząd... Przepraszam, ale naprawdę mam za dużo roboty, żeby sama coś pisać a i reszta dziewczyn jest zawalona pracą. Wrzucam więc znowu "coś". Mam nadzieję, że mnie nie udusicie.


"Gra"część I


3 sierpnia, Hotel gdzieś na południu

Stała się zbyt nieostrożna. Wiedziała, że chłopak, który tak niespodziewanie wbiegł do jej pokoju hotelowego, był agentem. Widziała to, jak szybko i chłodno analizował sytuację. Zauważył jej oczy. Była tego pewna. Zapamiętał je. Złoży o tym raport. I znów będą ją ścigać. Znowu podejmą trop. Nie zapomni. Nie ma szans. No bo kto by zapomniał dziewczynę z poziomymi źrenicami? Jedyna rzecz, która zdradzała jej prawdziwą tożsamość. Jej oczy koloru złota zawsze ją wydawały. Zazwyczaj nosiła soczewki, ale w nich nie spała. A on wbiegł tak niespodziewanie i równie szybko wybił jej szybę i uciekł przez wtedy już otwarte okno.
Przez trzy lata udało się jej żyć w miarę normalnie. Zgubiła pościg, zaszyła się w małym miasteczku. Zaczynała stawać na nogi. Zostawiła za sobą przeszłość. A teraz znów wszystko wróciło. Czy nie zapomniała? Czy da radę znowu zniknąć? Miała przestarzałe dane i jeśli zasady się nie zmieniły, mogła spokojnie grać. Grać w jej grę, gdzie przeciwnikiem był rząd, a stawką wolność.

tydzień później, małe miasteczko Astre

Wyszła z domu i poszła do sklepu. Od jej zdemaskowania minął tydzień. Zatarła za sobą ślady, wyjechała i nie zostawiając za sobą żadnego tropu wróciła do swojego domu. Miała nadzieję, że tu jest bezpieczna. Jednak nie sądziła, że zasady aż tak się zmieniły. Że dołączyli nowi gracze. Że ona przestała grać. Została zdyskwalifikowana. Dostała za to inną ważną funkcję. Stała się nagrodą.
Kupiła produkty na obiad. Nic szczególnego. Nic drogiego. Nic, co rzucałoby się w oczy. Zapłaciła gotówką. Spokojnie wyszła. Wracała do domu. Wszyscy w miasteczku się znali. Ją również kojarzono. Ale nikt nie wiedział o niej nic więcej, poza fałszywym nazwiskiem.
Gdy dochodziła do domu, usłyszała szmer. Nic więcej. Nikt normalny nie zwróciłby na to uwagi. Ale ona to słyszała. Wyraźnie. Ktoś był u niej w domu. Wiedziała, że nie może tam wejść. Nie stała przed furtką. Nawet na nią nie spojrzała. Poszła od razu dalej. Nie szybciej, nie wolniej. Jakby była zwykłym mieszkańcem miasteczka. Kobietą spieszącą się do domu, żeby zrobić obiad zanim mąż wróci z pracy. Jakby to nie był jej dom. Poszła dalej. Pieniądze miała w banku. Wystarczy je wziąć i wyjechać. Znowu ucieknie, ukryje się. Zgubiła ich raz, zgubi i kolejny. Tak myślała.
Doszła do rogu. Skręciła i wpadła na jakiegoś mężczyznę. Uśmiechnęła się przepraszająco.
 - Proszę mi wybaczyć. Zamyśliłam się. – powiedziała spokojnie lustrując go wzrokiem. Średniego wzrostu, brązowe włosy, piwne oczy, jasna cera, skórzana kurka, adidasy. Bardzo przeciętny człowiek.
 - Nic się nie stało, proszę pani. – on też ją zlustrował wzrokiem. Pasowała do opisu. Tylko te oczy… Nie wyciągając pochopnych wniosków i sprawdzając, czy jest to jego cel przeczesał bujne włosy ręką. Dopiero teraz dziewczyna zauważyła na jego dłoni wcześniej ukryty pierścień. Bardzo charakterystyczny pierścień. Piękny srebrny smok z rozpostartymi skrzydłami. Znała go aż za dobrze. Nie chciała go pamiętać. W głowie zahuczało jej od wspomnień. Ból, szpital, światła, hałas, igły, kroplówki, tabletki… Nie chciała tego pamiętać!
Wiedziała, że w tym momencie jest już spalona. Wiedziała, że jej reakcja na ten pierścień powiedziała mu wszystko. Wyjawiła jej prawdziwą tożsamość. Chciała uciekać, ale było już za późno. Poczuła znajome ukłucie na karku i zrobiło się jej ciemno przed oczami. Straciła przytomność.

ciąg dalszy nastąpi...

Smoczyca