niedziela, 6 marca 2016

Opowiadanie złośliwego pióra - Turniej Złodziejski (część IV)

Hejo. Nic nie mówię o tej porypanej systematyczności, w dzisiejszych czasach to chyba niemożliwe... Dziś zostawiamy was z kolejną częścią opowiadania Harpii.
Pozdrowionka!



"Turniej złodziejski"
część IV

  Zamarłam. Tłum obejrzał się w stronę, w którą patrzył. To, że wiedział o Cierniu to nic dziwnego. Wszyscy w mieście mówili o grupie złodziei, która ostatnio grasuje po Kalzestr. Po ich włamaniach na podłodze zawsze zostawała gałązka ciernia. To był nasz znak rozpoznawczy. Jednak nikt nie wiedział, że to ja jestem ich liderem. Skąd oni mieli takie informacje? Coraz mniej mi się to podoba. Mimo to wstałam, wyprostowałam się i ściągnęłam delikatnie kaptur. Długie, czarne włosy opadły, uwolnione z materiałowego więzienia. Spojrzałam hardo na Szczura.
- Sporo wiesz – powiedziałam uśmiechając się. Zdumiony tłum zaniemówił. Niemal czułam na sobie zaskoczone spojrzenie chłopaka w granatowym płaszczu. Nie odwróciłam się do niego. Zamiast tego zwróciłam się do Szczura i jego bandy – Możemy kontynuować? Czy będziemy tak bezczynnie stać?
  Organizator uśmiechnął się zadowolony.
- Skoro już wszyscy są gotowi, to jak najbardziej. Turniej będzie składał się z trzech etapów, których celem jest zmniejszenie liczby uczestników do jednego.. będziecie dowiadywać się na bieżąco. Zanim opowiem o pierwszym zadaniu chciałbym się zapytać, czy wszystko jasne? Macie jakieś pytania?
- Co jest nagrodą? Chyba nie będziemy uczestniczyć w tej błazenadzie za piękne słówka?
  Szczur uśmiechnął się pod nosem
- Jakie to smutne, że tak mało znaczy w dzisiejszych czasach tytuł Króla... No, ale nie, oferujemy wam o wiele więcej niż „piękne słówka”. Oferujemy wam to. - powiedział, a jeden z jego obstawy położył koło niego pękate torby.
 Szczur przyciągnął do siebie jedną z nich i wyciągnął plik kartek.
- Co my tu mamy... - powiedział niby do siebie, przeglądając papiery. - Akt własności „Rybiego Łba”, stajni „Pod podkową” i „Zatrutej ampułki”! A tego jest o wiele więcej w torbach. Czy to was przekonuje?
Absurdalne pytanie. Tam znajdują się prawdopodobnie akty własności wszystkich miejsc, posiadłości i instytucji, na zapleczu których załatwia się wszelkie szemrane interesy! Zdobycie choćby jednego dokumentu z tych toreb mogłoby zagwarantować dostatnie życie do śmierci! O ile ktoś potrafiłby to rozsądnie poprowadzić.
  Nikt nie odpowiedział na pytanie Szczura. Wielu z zebranych popatrzyło na siebie nawzajem, inni tylko pokiwali głowami uspokojeni. Mężczyzna uznał to za zgodę, więc kontynuował:
- Jako, że nie słyszę innych pytań, pozwolę sobie zapoznać was z pierwszym etapem. Przygotowaliśmy dla każdego z was zadania, które będziecie musieli wykonać. Będziecie losować koperty, w których będziecie mieli rozpisane, co macie zrobić i gdzie. Każdy z was będzie musiał się włamać, ale nie każdy będzie kradł.
Po sali rozległ się pomruk.
- Ale jak to? Test na złodzieja, który nie polega na kradzieży?
  Przywódca organizatorów roześmiał się:
- Jeżeli ktoś z was tego nie rozumie, może lepiej abyście odeszli już teraz? Nikt was tu nie trzyma.  - powiedział, po czym dodał. - A! I jeszcze jedno - działacie sami. Wszyscy korzystający z pomocy osób trzecich przy wykonywaniu akcji, zostaną zdyskwalifikowani.
  Nikt nie opuścił pomieszczenia. Chwile później rozpoczęło się losowanie kopert.

ciąg dalszy nastąpi


Harpia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz