wtorek, 28 kwietnia 2015

"Łowcy Gwiazd: Pęd Planet" - Rozdział 2 cz.2

***
Rita usłyszała za plecami szelest liści. Gwałtownie odwróciła się. Za nią stała młoda, może siedemnastoletnia dziewczyna, która najwyraźniej zeskoczyła z drzewa, ponieważ lekko się zachwiała, lecz chwilę później odzyskała równowagę. Miała czarne, pocieniowane włosy, których najdłuższe pasemka sięgały ramion. Nosiła długą, szarą bluzę i ciemne dżinsy wpuszczone w wysokie trampki, które sięgały jej kolan z różnokolorowymi sznurówkami, jedną fioletową a drugą niebieską Nie mogła być wampirem, na co wskazywała jej ciemniejsza karnacja. Wielkimi ciemnoszarymi oczami wpatrywała się w Ritę z zaciekawieniem. Jedynym elementem niepasującym do jej wyglądu był znajdujący się na jej plecach kołczan pełen strzał i łuk w kształcie dwóch szarych smoków splecionych rozdwojonymi językami, który trzymała w ręce.
Zielonooka od razu ustawiła się na tryb bojowy. Nie wiedziała kim była ta dziwna dziewczyna, ale sam fakt posiadania przez nią broni wzbudzał niepokój. Z resztą jest niemal pewne, że widziała ją w akcji. “Tak czy inaczej byłam trochę zbyt brutalna. Ale naprawdę mnie wkurzył tą farbą! Zresztą nie zakazuje tego zlecenie.” - pomyślała, jakby próbując się usprawiedliwić. Od rana miała zły dzień i instynktownie musiała się na kimś wyładować. Poza tym ciężko pozbyć się nawyków z poprzedniej pracy, a że średniowiecze było takie niebezpieczne to nie jej wina. Zresztą on też miał sporo na sumieniu. Inaczej nie byłoby jej tutaj.
Nie chciała tracić więcej czasu. Podniosła wolną - lewą rękę do czoła i przeciągnęła dwoma palcami na wysokości oczu, cały czas wpatrując się w nastolatkę. Szepnęła ciche Oblivionem -  słabe zaklęcie usuwające pamięć sprzed ostatnich dziesięciu minut. Nagle wokół głowy nieznajomej pojawił się zielony dym, który okrążył jej głowę i rozpłynął się. Jednak nastolatka nie zemdlała. Nawet nie zachwiała się, co bardzo zaskoczyło Ritę. Teraz upewniła się, że dziewczyna nie jest normalnym człowiekiem. Nie zmieniła ona swojej pozycji. Jedyną zmianą był jej wyraz twarzy, który teraz wyrażał zdziwienie i jeszcze większe zainteresowanie.
Nagle tuż przed nosem Rity coś przeleciało. Jej oczy zdążyły zarejestrować wielką kule otoczoną niebieską poświatą zrobioną niby z ognia, jednak ta tajemnicza substancja nim nie była. Pocisk przeleciał koło zszokowanej zielonookiej i trafił w znajdujące się za nią drzewo, które zajęło się ogniem. Oczy łowczyni zrobiły się wielkie jak pięć złoty. Oprócz zdumienia widać w nich było… ciekawość?
 - Spokojnie Noct. - powiedziała nieznajoma kucając i wpatrując się w puste miejsce obok niej. - To tylko zwykła dziewczyna. No może trochę dziwna, ale chyba mi nie powiesz, że lubisz wampiry. - dziewczyna rozmawiała z tajemniczym Noctem, jakby istniał na prawdę.
Super - pomyślała -  przyłapała mnie wariatka z wymyślonym przyjacielem. Heather chyba zapomniała mnie uprzedzić o jakimś tutejszym psychiatryku dla czarownic.
 - Dobrze się czujesz? - zaczęła po włosku - Może zawołać twojego lekarza czy kogoś takiego… -
Dziewczyna odwróciła wzrok w stronę zielonookiej i spojrzała na nią dziwnym wzrokiem, jakby nic nie rozumiała. Wstała i zdziwionym głosem zapytała:
 - Po co mi lekarz, skoro czuję się dobrze? - odpowiedziała dziewczyna z ciemnoszarymi oczami płynnie, z idealnym włoskim akcentem.
 - Jesteś pewna..? - po zadaniu przez Ritę pytania kolejny, identyczny jak poprzedni pocisk przeleciał koło niej.
 - Noct! - powiedziała dziewczyna podniesionym głosem do swojego niewidzialnego towarzysza. - Jak ją trafisz to tym razem Peter będzie zły na ciebie. Nawet nie wiemy, kim ona jest, a ty cały czas w nią celujesz. Uspokój się. Przecież ona tylko pyta, czy nie potrzebuję lekarza. Może chodzi jej o psychologa? Wiesz, taka trauma po zobaczeniu jak ona morduje wampira. Przecież nie może wiedzieć, że ja je sama lubię zabijać.
 - O! Powiadasz, że lubisz zabijać, co? - Tak! To była dla Rity idealna okazja. Zarówno przeprowadzi jedynego świadka na swoją stronę jak i zdobędzie nowego członka dla Organizacji. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Co z tego, że dziewczyna wyglądała na niespełna rozumu? To Heather będzie się z nią męczyć, nie ona. - Może zechcesz rozwinąć tę myśl? Wiesz, instytucja dla której pracuję poszukuje takich ludzi jak ty. - uśmiechnęła się zachęcająco - Ale może zacznijmy od podstaw rozmowy. Jestem Rita. - wyciągnęła rękę w kierunku nastolatki, która odzwajemniła uśmiech i uścisnęła jej dłoń.
 - A ja jestem Emmy, a to jest Noctis. - odpowiedziała wskazując na swojego niewidzialnego przyjaciela. Ricie wydało się, że słyszy ciche mruknięcie, ale zignorowała je.
 - A twój towarzysz jest… - zaczęła, ale przerwała, bo w tej właśnie chwili przed jej oczyma ukazał się czarny sporawy smok - O ja cię!
 - Nigdy nie widziałaś smoka? - zapytała dziewczyna, widząc jej zdumienie.
 - Nie miałam takiej przyjemności…
 - Jak można nie widzieć nigdy smoka? Przecież ich jest pełno i zdecydowanie są to najpiękniejsze i najbardziej niesamowite istoty, jakie żyją na Ziemi. - powiedziała Emmy głosem pełnym zachwytu i uwielbienia dla tych stworzeń.
 - Wiesz, jakoś wydaje mi się, że wszystkie istoty nadnaturalne mnie nie lubią. Ciekawe dlaczego… - zastanowiła się Rita patrząc w miejsce, gdzie leżały zwłoki. - Może muszę dezodorant zmienić czy co?
 - Nie, to chyba nie kwestia zapachów, choć muszę przyznać, że niektóre smoki mają bardzo czuły węch i szerokim łukiem omijają wszelkie ostre zapachy. A tak w ogóle, to kim lub, tylko się nie obraź, czym jesteś?
 - Wątpię, żebyś o takich jak ja słyszała. Nie spotkasz nas w żadnej książce. - uśmiechnęła się - Włoscy naukowcy i dawni czarodzieje nazwali nas Detenuti. Aktualnie wtajemniczeni powiedzieliby, że jesteśmy chodzącymi zwłokami. Tyle powinno ci wystarczyć. - nie cierpiała opisywać siebie i swojego “gatunku”. Ogólnie nie była typem rozmówcy. Co ją dzisiaj wzięło na zwierzenia?- Ale skoro mniej więcej rozumiesz czym jestem to może opowiesz coś o sobie, bo widzisz, nawet w nadnaturalnym świecie, kiedy masz przy boku smoka, to nie jest normalne.
Dziewczyna, jakby szykując się na dłuższą opowieść usiadła po turecku na trawie i zaczęła mówić:
 - Jestem Opiekunką. - powiedziała z dumą w głosie.
 - Opiekunką do dzieci? - zapytała kompletnie zbita z tropu łowczyni. Emmy spojarzała na nią z oburzeniem. Smok podniósł głowę i patrzył z zainteresowaniem, czy jego partnerka przypadkiem nie zaatakuje tej wariatki, która zdecydowanie nie przypadła mu do gustu i wiedział, że na razie nie jest blisko tego, aby ją polubić. Dziewczyna jednak nie ruszyła się z miejsca, tylko odpowiedziała z irytacją w głosie.
 - Opiekunką smoków, oczywiście. Wiesz opiekuję się smokami. - dodała, jakby nie była pewna, czy Rita wie, co to znaczy “Opiekunka”.
 - To mów po włosku, a nie. Ja o niebie, ty o chlebie - pokręciła z irytacją głową. Zapowiadała się ciężka rozmowa. A to niby takie proste i oczywiste rzeczy. -Dobra, kontynuuj. Nie będę ci przery..

Smoczyca  (Helena Wąsik)  &  Harpia  (Weronika Lis)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz