sobota, 2 maja 2015

Era Huncwotów

Rozdział IV

James ruszył w stronę dormitorium Ślizgonów. Postanowił rozprawić się raz na zawsze z Severusem,nie mam tu na myśli jakiejś bójki, nie,James chciał tylko z nim porozmawiać.Idąc w środku nocy po pustych korytarzach mógł w spokoju zastanowić się co powie,czy będzie spokojny czy raczej stanowczy i wściekły,może lepiej nie no bo co powiedziałaby Lily ? Nie byłaby zachwycona a przecież chciał wzbudzić w niej podziw i sympatie a nie nienawiść.
-Jak mogłeś ją tak olać ? Czekałą na Ciebie całą noc,Ty nazywasz się jej przyjacielem ? O tak,tak będzie dobrze albo może bardziej ostro ? Rozumiem że jako egoistyczny Ślizgon myślisz tylko o sobie ale twoja ''przyjaciółka'' czekała na twój szanowny interes całą noc ! To też dobre ale...-nagle z głębi korytarza James usłyszał dziwy dźwięk,jakby jęk albo płacz ? Pierwsze co przyszło mu do głowy to obrazy które obudził ? Machnął więc różdżką i blask który wydobywał się z niej natychmiast zgasł.Dźwięk jedank nie ustawał,coś wciąż jęczało i to coraz głośniej.James jeszcze raz machnął różdżką by światło na nowo się pokazało po czym odwrócił się
-Halo ? Ktoś tam jest ? Syriusz to Ty ? Wyłaź a nie robisz z siebie głupka !
-Wypraszam sobie ! -z ciemności wyłoniła się postać Bezgłowego Nicka
-Ach to tylko Ty Nick -powiedział z ulgą,nie był pewny czy w tym momencie chciałby żeby ktoś z nim szedł.Wolał załatwić to sam,jak mężczyzna.
-No wiesz ! Jak możesz ! Taka zniewaga i to jeszcze z ust Gryfona !
-Przepraszam cię ale wiesz,spieszę się a Ty trochę wybiłeś mnie z rytmu
-Z rytmu,pff ja mógłbym powiedzieć to samo
-To znaczy ?
-Co noc przechadzam się po tych korytarzach i próbuję coś ze sobą zrobić,dziś postanowiłem zaśpiewać a swoim darciem tylko pomyliłeś mi melodie !
-Ty śpiewałeś ?
-A nie było słychać ?
-No tak,w sumie faktycznie coś było słychać -dodał z rozbawieniem
-A Ty dokąd się wybierasz ?
-Muszę z kimś porozmawiać,to osobista sprawa
-Ach rozumiem,sprawa honoru !
-Można to tak nazwać
-W takim razie pozwól że cię odprowadzę,dokąd zmierzamy ?
-Do Slytherinu
-No to szybko -powiedział po czym zamienił się w coś co swoim kształtem przypominało piłkę to tenisa a jednocześnie świeciło tak jasno,niczym latarnia.Dzięki duchowi James dość szybko dotarł do Ślizgonów.Zwykle wszyscy omijali to miejsce ponieważ nie wyglądało ono zbyt dobrze.Zimne marmurowe kolumny i węże które je owijały odstraszały natrętnych a i położenie dormitorium nie było zbyt łatwe do odnalezienia.James podszedł do kamiennej ściany która swoim wyglądem nie wyróżniała się zbytnio jednakże była przejściem.
-Hasło! Zapomniałem całkiem o haśle
-Pozwól chłopcze.Hasło to ,,Czystość ponad wszystko'' -po tych słowach ściana zaczęła się przesuwać i ukazało im się dormitorium Slytherinu
-Dalej pójdę sam
-Powodzenia -powiedział Nick po czym zniknął.James jeszcze przez chwile zastanawiał się czy to aby na pewno dobra decyzja no bo co jeśli zostałby np. przyłapany przez Slughorn'a ? Nie,trzeba to zrobić,wziął głęboki oddech po czym wszedł do środka.W głowię wymyślał sobie tysiące dialogów,co powie i co odpowie Snape i tak w kółko.Jednocześnie rozglądał się po całym dormitorium. Przeważał tu kolor zielony i srebrny,stało tu wiele kolumn i wiło się wiele węży.James zastanawiał się gdzie mógłby być teraz Severus,może siedzi gdzieś tu albo już śpi ? Nagle zobaczył jak w oddali świeci się jakieś światło, zdawało mu się że słyszy Snape'a ale nie był tego pewny,podszedł bliżej i ku jego zdziwieniu zobaczył nie tylko Severusa ale i Malfoy'a.
-I co się tak zamartwiasz Sev ? Ona nigdy na Ciebie nie zasługiwała
-Ona ...była moją przyjaciółką,myślałem że ja też...
-Severus to Gryfonka ! Przecież wiesz jacy oni są ! Czegoś Ty się spodziewał po takiej wywłoce ? -w Jamesie zawrzało. Ledwo się powstrzymywał żeby tam nie podpiec i nie zrobić im krzywdy
-Nie mów tak,ona była inna niż wszyscy -powiedział załamany po czym wziął łyk wina które stało przed nim
-Wszystkie takie są,nie przejmuj się tylko się napij -powiedział po czym i on upił trochę z kieliszka
-Może masz rację
-Oczywiście że mam ! Mmm wiesz ja nie mogłem nigdy zrozumieć jak możesz przyjaźnić się ze Szlamą -po kolejnej obeldze James nie wytrzymał.Wyciągnął różdżkę i rzucił w stronę Lucjusza najmocniejsze zaklęcie jakie znał a następnie podbiegł do przerażonego Sevrusa i przystawił mu różdżkę do klatki piersiowej
-Opanuj się !
-Powiedz co miałoby mnie od tego powstrzymać ?
-Czyś Ty oszalał ? Przecież ja nic nie zrobiłem !
-Urodziłeś się ! I to był twój największy błąd ! -już miał rzucić zaklęcie,już miał dać mu nauczkę ale co by pomyślała Lily ? Że kim jest ? Bandytą który zranił jej przyjaciela ? Nie może tego zrobić.Opuścił różdżkę i odszedł a przy wyjściu rzucił na odczepnego
-A ona myślała że jesteś inny,myliła się,jak zawsze względem Ciebie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz