czwartek, 26 marca 2015

Juniper Berry i Tajemnicze Drzewo - M.P Kozlowsky - recenzja

 Juniper Berry i Tajemnicze Drzewo - M.P Kozlowsky

Juniper Berry, córka sławnej i lubianej pary aktorów, tęskni do dni, kiedy rodzice mieli jeszcze dla niej czas. Niespodziewanie odkrywa, że za zmianą w ich zachowaniu kryje się mroczna tajemnica, do której kluczem jest niezwykłe drzewo rosnące w ogrodzie. Między jego korzeniami skrywa się przejście do groźnego podziemnego świata, którym rządzą okrutne reguły. Czy Juniper uda się uratować rodziców od losu gorszego niż śmierć?”
"Juniper Berry i tajemnicze drzewo " Wydawnictwo Esprit (tekst z okładki)





Na książkę natknęłam się przypadkiem dzięki Klaudii i Smoczycy. Oczywiście nasz Tchórzosmok stwierdził, że opis ją przeraża i nie ma zamiaru czytać czegoś, po czym może mieć koszmary [Zauważmy, że biedaczka miała koszmary po „Nawiedzonym Domu” (Film animowany), czy chociażby „Koralinie i Tajemniczych Drzwiach” (Chociaż po Koralinie to się nie dziwię. To była masakra.)], więc ja ją pożyczyłam. Czy żałuję? Nie wiem. Książka ma swoje plusy i przyznam, że nie zauważyłam kiedy ją przeczytałam, ale nie zwaliła mnie z nóg.



Tytułowa Juniper Berry to jedenastoletnia dziewczynka, która w teorii ma wszystko – duży dom, bogatych rodziców i wszystko co sobie wymarzy. Mimo to nie możemy określić jej jako szczęśliwej osoby. Dlaczego? Otóż brakuje jej tego, czego dzieci w jej wieku potrzebują najbardziej – miłości rodziców. Państwo Berry – rodzice Juniper – pochłonięci robieniem kariery zaczęli zaniedbywać swoją córkę. Stali się wobec niej oschli, a nieraz ignorowali ją. Z początku dziewczynka próbuje do nich dotrzeć, jednak nie przynosi to żadnych efektów. Nie przypuszczała nawet, że zmiana ich rodziców nie ma swojego źródła w przyziemnych przyczynach. W rzeczywistości sprawę zaczyna badać dopiero po poznaniu Gilesa – chłopca, którego rodzice znaleźli się w takim samym stanie. Dzieci zaczynają na własną rękę szukać przyczyny oraz rozwiązania problemu.



Książkę mogę z pewnością określić jako łagodną, wręcz dla dzieci (ja tam się nie znam, ale jak widziałam grupę dziesięciolatków pchających się do kina na „Igrzyska Śmierci” i to jeszcze samych, to chyba nie powinnam im ograniczać Juniper Berry, nie?) Mimo to porusza wiele ważnych aspektów życiowych – przyjaźń, chęć spełnienia marzeń za wszelką cenę, relacje rodzinne. Zaliczam to do zalet, bo dzięki temu potrafiłam łatwiej zrozumieć postacie. Autor ma również u mnie sporego plusa za opis przeżyć i wiele mądrych (Naprawdę mądrych! To nie była ironia!) tekstów oraz sposobu myślenia bohaterki, z którym się całkowicie zgadzam. I tak po nitce do kłębka doszliśmy do czegoś co mnie stuprocentowo uszczęśliwiło – po raz pierwszy od bardzo dawna spotkałam bohaterkę książki (bohaterkę, nie bohatera), która nie jest bezradną, nic nie potrafiącą zrobić bez czyjejś pomocy, ciamajdą. Wreszcie! Bohaterka jest inteligentna i zaradna! Tylko tyle mi trzeba do szczęścia! Naprawdę!



Przejdźmy teraz do negatywnych (moim zdaniem) elementów książki. Przede wszystkim coś co muszę podkreślić – popularny w wielu filmach, książkach itp. motyw, mianowicie sprzedaż duszy. To co mi się w tym nie podobało, było to, że książka skończyła się dobrze. Dusza nie jest plasteliną, którą możemy rozrywać i zlepiać, kiedy mamy na to ochotę. Moim zdaniem jest to minus, ponieważ jest to za proste. Kolejną rzeczą do której mogę się przyczepić jest to, że akcja najpierw się za wolno rozkręcała, a potem za szybko skończyła. Jeżeli byłby to film (jeśli się nie mylę to chyba jest film o powyższym tytule) byłby wręcz idealny. Niestety w książce (moim zdaniem) to nie przechodzi. Z takich mniejszych wad mogę jeszcze wymienić przewidywalność i miejscami niezgodność czasową. Oprócz tego chyba nie mogę przyczepić się do czegoś jeszcze. Nie licząc oczywiście jednego elementu, którego nie mogę wymienić, żeby nie zagłębiać się za bardzo w fabułę (autorowi się upiekło :) ).



Podsumowanie:

Jeśli szukacie horroru, po którym nie będziecie mogli spać tygodniami możecie się rozczarować. Z kolei jeśli chcecie czegoś wręcz idealnego do litrowego kubka kakao zachęcam do zdobycia tego tytułu!



Ocena - 4+



Dziękuję za uwagę



Harpia



P.S: Jeśli macie jakąś książkę lub film, którego chcielibyście zobaczyć recenzje w moim lub Smoczycy wykonaniu piszcie w komentarzach!



P.P.S: Jako, że jest to moja pierwsza w życiu recenzja (czy raczej niby-recencja) proszę o wyrozumiałość :)

2 komentarze:

  1. Genialna recenzja! Plusy,minusy i ogólnie o co w tej książce chodzi. Nie mam nic do dodania����☺Czy mogłabyś zrecenzować Anię z Zielonego Wzgórza, bo nie długo będziemy omawiać Z góry dziękuję! ������☝...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje serdecznie za komentarz :) Z miłą chęcią zrecenzuję Anię z Zielonego Wzgórza, jednak może mi trochę zejść, bo abym mogła to ocenić muszę przeczytać :) Ale nie ma sprawy. Postaram się jak najszybciej wykonać zadanie, kapitanie! :)

      Harpia

      Usuń