Juniper Berry i Tajemnicze Drzewo - M.P Kozlowsky
„Juniper
Berry, córka sławnej i lubianej pary aktorów, tęskni do dni,
kiedy rodzice mieli jeszcze dla niej czas. Niespodziewanie odkrywa,
że za zmianą w ich zachowaniu kryje się mroczna tajemnica, do
której kluczem jest niezwykłe drzewo rosnące w ogrodzie. Między
jego korzeniami skrywa się przejście do groźnego podziemnego
świata, którym rządzą okrutne reguły. Czy Juniper uda się
uratować rodziców od losu gorszego niż śmierć?”
"Juniper Berry i tajemnicze drzewo " Wydawnictwo Esprit (tekst z okładki)
Na
książkę natknęłam się przypadkiem dzięki Klaudii i Smoczycy.
Oczywiście nasz Tchórzosmok stwierdził, że opis ją przeraża i
nie ma zamiaru czytać czegoś, po czym może mieć koszmary
[Zauważmy, że biedaczka miała koszmary po „Nawiedzonym Domu”
(Film animowany), czy chociażby „Koralinie i Tajemniczych
Drzwiach” (Chociaż po Koralinie to się nie dziwię. To była
masakra.)], więc ja ją pożyczyłam. Czy żałuję? Nie wiem.
Książka ma swoje plusy i przyznam, że nie zauważyłam kiedy ją
przeczytałam, ale nie zwaliła mnie z nóg.
Tytułowa
Juniper Berry to jedenastoletnia dziewczynka, która w teorii ma
wszystko – duży dom, bogatych rodziców i wszystko co sobie
wymarzy. Mimo to nie możemy określić jej jako szczęśliwej osoby.
Dlaczego? Otóż brakuje jej tego, czego dzieci w jej wieku
potrzebują najbardziej – miłości rodziców. Państwo Berry –
rodzice Juniper – pochłonięci robieniem kariery zaczęli
zaniedbywać swoją córkę. Stali się wobec niej oschli, a nieraz
ignorowali ją. Z początku dziewczynka próbuje do nich dotrzeć,
jednak nie przynosi to żadnych efektów. Nie przypuszczała nawet,
że zmiana ich rodziców nie ma swojego źródła w przyziemnych
przyczynach. W rzeczywistości sprawę zaczyna badać dopiero po
poznaniu Gilesa – chłopca, którego rodzice znaleźli się w takim
samym stanie. Dzieci zaczynają na własną rękę szukać przyczyny
oraz rozwiązania problemu.
Książkę
mogę z pewnością określić jako łagodną, wręcz dla dzieci (ja
tam się nie znam, ale jak widziałam grupę dziesięciolatków
pchających się do kina na „Igrzyska Śmierci” i to jeszcze
samych, to chyba nie powinnam im ograniczać Juniper Berry, nie?)
Mimo to porusza wiele ważnych aspektów życiowych – przyjaźń,
chęć spełnienia marzeń za wszelką cenę, relacje rodzinne.
Zaliczam to do zalet, bo dzięki temu potrafiłam łatwiej zrozumieć
postacie. Autor ma również u mnie sporego plusa za opis przeżyć i
wiele mądrych (Naprawdę mądrych! To nie była ironia!) tekstów
oraz sposobu myślenia bohaterki, z którym się całkowicie zgadzam.
I tak po nitce do kłębka doszliśmy do czegoś co mnie
stuprocentowo uszczęśliwiło – po raz pierwszy od bardzo dawna
spotkałam bohaterkę książki (bohaterkę, nie bohatera), która
nie jest bezradną, nic nie potrafiącą zrobić bez czyjejś pomocy,
ciamajdą. Wreszcie! Bohaterka jest inteligentna i zaradna! Tylko
tyle mi trzeba do szczęścia! Naprawdę!
Przejdźmy
teraz do negatywnych (moim zdaniem) elementów książki. Przede
wszystkim coś co muszę podkreślić – popularny w wielu filmach,
książkach itp. motyw, mianowicie sprzedaż duszy. To co mi się w
tym nie podobało, było to, że książka skończyła się dobrze.
Dusza nie jest plasteliną, którą możemy rozrywać i zlepiać,
kiedy mamy na to ochotę. Moim zdaniem jest to minus, ponieważ jest
to za proste. Kolejną rzeczą do której mogę się przyczepić jest
to, że akcja najpierw się za wolno rozkręcała, a potem za szybko
skończyła. Jeżeli byłby to film (jeśli się nie mylę to chyba
jest film o powyższym tytule) byłby wręcz idealny. Niestety w
książce (moim zdaniem) to nie przechodzi. Z takich mniejszych wad
mogę jeszcze wymienić przewidywalność i miejscami niezgodność
czasową. Oprócz tego chyba nie mogę przyczepić się do czegoś
jeszcze. Nie licząc oczywiście jednego elementu, którego nie mogę wymienić,
żeby nie zagłębiać się za bardzo w fabułę (autorowi się
upiekło :) ).
Podsumowanie:
Jeśli
szukacie horroru, po którym nie będziecie mogli spać tygodniami
możecie się rozczarować. Z kolei jeśli chcecie czegoś wręcz
idealnego do litrowego kubka kakao zachęcam do zdobycia tego tytułu!
Ocena
- 4+
Dziękuję
za uwagę
Harpia
P.S:
Jeśli macie jakąś książkę lub film, którego chcielibyście
zobaczyć recenzje w moim lub Smoczycy wykonaniu piszcie w
komentarzach!
P.P.S:
Jako, że jest to moja pierwsza w życiu recenzja (czy raczej
niby-recencja) proszę o wyrozumiałość :)
Genialna recenzja! Plusy,minusy i ogólnie o co w tej książce chodzi. Nie mam nic do dodania����☺Czy mogłabyś zrecenzować Anię z Zielonego Wzgórza, bo nie długo będziemy omawiać Z góry dziękuję! ������☝...
OdpowiedzUsuńDziękuje serdecznie za komentarz :) Z miłą chęcią zrecenzuję Anię z Zielonego Wzgórza, jednak może mi trochę zejść, bo abym mogła to ocenić muszę przeczytać :) Ale nie ma sprawy. Postaram się jak najszybciej wykonać zadanie, kapitanie! :)
UsuńHarpia