Witajcie! Powoli wracamy do regularności dodawania postów! Co prawda BARDZO POWOLI, ale może wyjdziemy na prostą ;). Dzisiaj zostawiamy was z recenzją (ho ho! Dawno tego nie było!) w wykonaniu Harpii. Zapraszamy!
„Gra w Króla”
scenariusz: Nobuaki
Kanazawa
rysunki: Hitori Renda
„Król wymaga
absolutnego posłuszeństwa... Rozpoczyna się gra, w której stawką
jest życie trzydziestu dwóch młodych ludzi!
Pewnego dnia do wszystkich uczniów w klasie Nobuakiego przychodzi mail z rozkazem od tajemniczego „Króla”. Wyglądająca z początku niewinnie gra szybko zmienia się w koszmar...
Pewnego dnia do wszystkich uczniów w klasie Nobuakiego przychodzi mail z rozkazem od tajemniczego „Króla”. Wyglądająca z początku niewinnie gra szybko zmienia się w koszmar...
Posłuszeństwo albo
śmierć!”
Wydawnictwo J. P. Fantastica (opis z okładki)
To będzie pierwsza
recenzja w moim wykonaniu w ciągu ostatnich paru miesięcy, a także
pierwsza ocena mangi, jaką kiedykolwiek pisałam. A więc
zaczynajmy!
W trzech słowach o fabule.
Manga przedstawia historię uczniów pewnej klasy, którzy dostali
maila od osoby zwącej siebie „Królem”. Wiadomość ta
informowała, że rozpoczyna się gra, która polega na
posłuszeństwie wobec rozkazów Króla, a ci którzy się nie
podporządkują zostaną ukarani. Z początku wszyscy przyjmują to
jako żart, a że pierwsze polecenia nie wyglądają na okrutne ani
niebezpieczne, to dla zabawy je „wykonują” (ten cudzysłów nie
jest tu przypadkiem, ale do tego niebawem wrócę :)). Dopiero, kiedy
z pewnych powodów nie udaje się wykonać polecenia, a także
pojawiają się pierwsze ofiary, klasa orientuje się, że to jednak
nie jest głupi kawał.
Pierwszy tom mogę opisać
w kliku prostych słowach: interesująca, przyjemna, krótka i szybko
się czyta. Z przyjemnością poświęciłam na nią te 30 minut.
Czuję również taki pozytywny niedosyt – nie jest on na tyle
słaby, abym wzruszyła ramionami z miną „fajnie by było gdyby
coś wyjaśnili, ale jak nie to nie”, a później zapomniała o tej
mandze. Nie jest również na tyle silny, abym skręcała się z
myślą: „Borze Leśny największy! Dlaczego tylko tyle!” i potem
pół nocy rozpaczała, że nie ma kolejnych tomów. To jest bardziej
coś na zasadzie – zaciekawiło, kiedy wyjdzie to zdobędę i
przeczytam.
Bardzo podobał mi się
motyw „Króla” - osoba niezwykła, całkowicie dominująca,
geniusz zła, któremu ciężko się sprzeciwić, istota o mocy
absolutnej. Jestem niezwykle ciekawa jak się to rozwinie – jak
będzie przebiegać „walka”, czy zostanie zdemaskowany albo czy w
ogóle jest człowiekiem. Kolejny plus tej mangi.
Wspominałam, że wrócę
do cudzysłowu przy słowie „wykonują”. Chodzi mi o to, że
manga w sposób niesamowity pokazuje jak grupa działa na jednostkę.
Sama siła głosu jest w stanie zmusić kogoś do wykonania jakiejś
czynności, mimo że wcześniej wspomniana jednostka nie ma
najmniejszej ochoty czegoś zrobić. Zostało to pokazane w sposób
przekonujący i przemawiający do mnie, chociaż ja uważam, że
lepiej by było zaprezentować to w bardziej dramatycznie i
wstrząsająco (chodzi mi o taką kropkę nad „i”).
Ta... I to by było na tyle
z pozytywami. Cóż, manga jest potwornie niedopracowana, a także
zawiera wiele elementów, z którymi się nie zgadzam. Zacznijmy od
postawy policji. Służby wyczuły, że coś jest nie tak, bo
przesłuchiwali uczniów w sprawie tych masowych zgonów, ale nie
wierzą im, kiedy tamci opowiadają im o Królu. No przepraszam bardzo,
ale wychodzi na to, że albo autor to po prostu zrobił na odwal się,
albo policja w Japonii jest godna pożałowania. Dla mnie to jest
nierealne, że pomimo dowodów (mailów), pokrywających się zeznań
około trzydziestu osób, a także zdrowemu rozsądkowi, który
nakazuje sprawdzić wszystkie możliwe tropy, oni dalej się upierają
przy stwierdzeniu: „E tam! Dzieciaki zawsze coś wymyślają”.
Był mocny element, który
mi się bardzo nie podobał. Mianowicie chodzi o to, w jaki sposób
pokazano kontrast pomiędzy postępowaniem głównego bohatera (swoją
drogą trzeba mieć naprawdę wysoką samoocenę, aby nazwać
głównego bohatera swoim imieniem i nazwiskiem), a otoczeniem. W
czasie sytuacji kryzysowej klasa zachowała się w sposób dość
okrutny – nie zależało im, aby uratować jak najwięcej swoich
kolegów, tylko myśleli o swoim interesie. I to w sumie jest
zrozumiałe. Ba! Nawet ten akapit poszedł by do plusów, gdyby
nie... no właśnie, „gdyby nie”. Chodzi mi o zachowanie głównego
bohatera – on pełni funkcję tego Pana Idealnego, który mimo
obojętności ogółu, godzi się łaskawie na walkę ze złem... no
dobra, może nieco przesadzam, bo to samo w sobie też jest plusem.
Zgadzam się z postępowaniem Nobuakiego, z jego teoriami, a nawet
nie do końca czystymi sztuczkami, które mają pomóc mu uratować
przyjaciół. I tak samo jak z pierwszą częścią akapitu –
jestem za! Więc z czym mam problem? Z tym całym zestawieniem.
Różnica między postępowaniem otoczenia, a głównego bohatera (na
razie) jest tak głęboka, że aż kole w oczy. Jednak, jako że
widzę w tej mandze potencjał, pójdę na ugodę i zamiast całego
punktu na minusie, dam jedynie połowę.
Okej, czas na stronę
techniczną! Zacznę jak zwykle od kreski. Muszę przyznać, że
bardzo podobają mi się rysunki. Postacie nie są za słodkie,
całkiem sympatycznie wyglądają, a kiedy jest taka potrzeba (np.
sceny śmierci, widok trupów, krew, mocne przeżycia wewnętrzne
wymalowane na twarzy itd.) udaje się kresce wpasować w klimat.
Ogólnie mocy plus. A drugi, za przepiękną, kolorową okładkę,
która urzekła mnie od razu :) Wizualnie jest genialne!
I taki mały plusik dla autorów za coś co mi (i nie tylko) bardzo przydało do gustu, czyli małe, podpisane nazwiskami i numerami z dziennika („Król” przy wydawaniu rozkazów posługuje się również tą liczbą) portrety uczniów. Nie dość, że bardzo jest to przydatne, to do tego pierwszy raz spotykam się z czymś takim w pierwszym tomie (czasem w mangach pojawiają się podobizny bohaterów, jednak tylko od minimum drugiego tomu).
Podsumowując: Miłe, krótkie, przyjemne i wciągające. Chwilowo niewiele mogę o mandze powiedzieć, ale ma potencjał.
I taki mały plusik dla autorów za coś co mi (i nie tylko) bardzo przydało do gustu, czyli małe, podpisane nazwiskami i numerami z dziennika („Król” przy wydawaniu rozkazów posługuje się również tą liczbą) portrety uczniów. Nie dość, że bardzo jest to przydatne, to do tego pierwszy raz spotykam się z czymś takim w pierwszym tomie (czasem w mangach pojawiają się podobizny bohaterów, jednak tylko od minimum drugiego tomu).
Podsumowując: Miłe, krótkie, przyjemne i wciągające. Chwilowo niewiele mogę o mandze powiedzieć, ale ma potencjał.
Moja ocena: 8,5/10
Harpia

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz