środa, 27 kwietnia 2016

Okiem Smoczycy - "Czerń & Biel"

    Hejo. Dziś zdjęcia z sesji fotograficznej tym razem w domu - przedmioty wokół nas i nie tylko, ale tylko w podstawowej kolorystyce!
  A więc enjoy!



"Czerń & Biel"










Smoczyca

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

"Jak poślubić wampira milionera" czyli czemu żałuję, że nie jestem dentystką


...chyba się już tu nie powinniśmy pokazywać... naprawdę was PRZEPRASZAMY za tak długą przerwę, ale organizowaliśmy happening, część z nas pisała egzaminy gimnazjalne i w ogóle było takie urwanie głowy, że naprawdę nie było czasu... naprawdę was jeszcze raz przepraszamy i zostawiamy na pocieszenie z recenzją niezawodnej Maiko =)



"Jak poślubić wampira milionera"
Kerrelyn Sparks



"Roman Draganesti jest czarujący, przystojny, bogaty... i jest wampirem. Wampirem, który stracił właśnie kieł, wgryzając się w coś, w co nie powinien. Teraz ma jedną noc na znalezienie dentysty, zanim zostanie skazany na wieczność z krzywym zgryzem. Sprawy Shanny Whelan też nie układają się za dobrze. Po tym jak była świadkiem morderstwa, jest następna do likwidacji na mafijnej liście. A jej dentystyczna kariera stoi pod znakiem zapytania, bo Shanna boi się widoku krwi. Kiedy Roman ratuje ją przed zabójcą, Shanna zastanawia się, czy znalazła mężczyznę, który sprawi, że jej życie nabierze kolorów. Czy jednak – choć wzajemne zauroczenie jest natychmiastowe i namiętne – zdoła przezwyciężyć strach i wyleczy Romana? A jeśli tak, to co powstrzyma zakochanego Romana… przed jego naturą?"


Wydawnictwo Amber (opis z okładki)

Tytuł: “Jak poślubić wampira milionera” Autor: Kerrelyn Sparks; Tłumaczenie: Lucyna Łuczyńska Wydawca: Amber Data Wydania: 26.01 2010 r Paranormal Romanse Problematyka: fantasy, wampiry, romans Książka pożyczona od koleżanki, za co muszę jej jeszcze raz podziękować. Niewiele czytadeł potrafi wywołać u mnie takie salwy śmiechu. Książka przepełniona jest romansem, szczyptą absurdu i masą humoru. Nawet często powtarzane schematy nie rażą tu aż tak bardzo po oczach a nawet są lekko odświeżone. Ale może trochę dowodów i fabuły. Jest sobie tytułowy wampir milioner na którego autorka miała świetny pomysł. Jest jak połączenie wszystkich kochanych przez nastolatki bohaterów a raczej wyizolowanie uwielbianych w nich cech. Bogaty facet który może zapewnić swojej kobiecie wszystko ale... Potrzebuje tylko dentysty. I tu wchodzi nasza pani doktor, lekko wypłoszona ale twarda i uparta, delikatna ale z łatwością opiera się początkowym zalotom. A jej rodzinka? Lepiej nie wspominać. Czego można się spodziewać? Wielkiego balu, musujących krwistych drinków i zazdrosnych haremów. Coś jeszcze? Pomyślmy. A, są też plastikowe S.zabawki, walki wampirów i porachunki gangsterskie. Do tego fizyczno-mentalne miłości, wielki romans i ratowanie damy w opałach. Gdy dołożysz do tego służby specjalne wychodzi mieszanka wybuchowa. Książka zajęła mi naprawdę niedużo czasu biorąc pod uwagę że ma ona ponad 300 stron. Przeczytana za jednym zamachem bo nie mogłam się od niej oderwać, miła, przyjemna i po prostu idealna na leniwe, niedzielne popołudnie. To po prostu trzeba przeczytać, ale nie dla wielkich przeżyć i wzruszeń. To czytadełko stworzone jest do wchłonięcia w jeden wieczór, do czytania dla zabawy, dobrego nastroju. Wiele chwil śmiechu zapewnione. Zdecydowanie polecam dla ludzi którzy nie wymagają powieści najwyższych lotów a jedynie czegoś do odstresowania a także tych których zainteresowało to co napisałam.

Ocena: Fabuła: 8/10 Bochaterowie: 9/10 Postacie poboczne: 9/10 Nastrój: 10/10 Średnia: 9,0



Maiko

środa, 13 kwietnia 2016

"Cmentarz wojenny"

  Witamy! Dziś swoim talentem fotograficznym nie popisuje się Gadzina, a niezawodna Maiko =). Mamy nadzieję, że nie znudziło wam się już oglądanie naszych zdjęć.

Pozdrowionka =)




"Cmentarz żydowski"












Maiko

wtorek, 12 kwietnia 2016

***

Witam.... Przepraszamy, że znowu była krótka przerwa, ale w szkole nie jest nam lekko, a jeszcze kilkoro z nas się dorwało do projektu... no i nikt czasu nie ma.
Raz jeszcze przepraszam, za nieobecność i zostawiamy was z wierszem naszej kochanej Maiko =)

Ps: Mamy nadzieję, że wybaczycie...



***
Zanim zniknie cały świat Chcę powiedzieć Ci jedno Moim sercem jesteś Ty Więc zostań na zawsze ze mną Ja chcę z Tobą wieczność być Zwiedzić z Tobą cały glob Malediwy, Rzym i Vegas Chcę być z Tobą tu i teraz


Maiko


piątek, 8 kwietnia 2016

Okiem Smoczycy - "Na podwórzu"

Witamy! Dziś zostawiamy was z kolejnymi zdjęciami naszego Gada. Wyjdźcie na podwórka. WIOSNA!
Pozdrowionka


"Na podwórzu"











Smoczyca

czwartek, 7 kwietnia 2016

"...nikt nie jest do końca wolny...", czyli powrót rozważań

Hejo! Dziś coś, czego baardzo dawno nie było. Wracamy z rozważaniami naszych pisarzy, jednak dziś to nie Gadzinka będzie was zadręczać swoimi wątpliwościami, a nasza Maiko!
 Mamy nadzieję, że spodoba się wam jej tekst =)




temat: Wolni?


 Zastanawialiście się kiedyś po co w ogóle ludzie starają się udawać wolnych i to jak jest naprawdę? Ja uważam że nikt nie jest do końca wolny, jesteśmy w więzach swoich przyzwyczajeń, naleciałości, tradycji. Cały czas więzi nas to, co myślimy my i ludzie wokół nas, nasze poglądy, religia. Z tego wynika, że nigdy nie będziemy wolni. Jednak nie jesteśmy też bezwolni. To dziwne, w odniesieniu do tego, co przed chwilą napisałam, ale nadal decyzje podejmujemy z własnej, nieprzymuszonej woli. To nasuwa pytanie o to, co jest prawdziwe.
 Czy mimo tego, że wciąż się ograniczamy, przetrwalibyśmy prawdziwą niewolę? Na pewno zależy to od osoby, która by nas porwała/uwięziła/w inny sposób ograniczyła naszą wolność. Jednak uważam, że ludzie 
to istoty bardzo wytrzymałe i potrafiące dostosować się do danej sytuacji. Z czasem człowiek złamany w niewoli, nawet czas po uwolnieniu spędza na kontynuowaniu procederu we własnym zakresie. Czy nie jest to dziwne zjawisko? Jak wyuczone przez jakiś czas nawyki i zachowania wplatają się w życie osobiste ludzi, którzy przeżyli jakieś tragedie.
 Tak jak dziecko w dzieciństwie poniżane i bite nauczy się, że w ten sposób przymusza się innych do posłuszeństwa. Jednak kogo to jest wina? Czy przyzwolić na przemoc, która jest w ludzkiej naturze? Pozwalać naginać innych i więzić ich, choćby z pozoru nie było tego widać? Czemu winna jest kobieta, będąca prześladowana psychicznie przez męża? Co ma zrobić córka wyzywana przez własną 
matkę? Co zrobiła nauczycielka, której nie daje spokoju buntownicza uczennica? Czy ten krąg musi się zamykać?
 Mam wrażenie, że ten świat jest tak bardzo okrutny, nie chcę już na niego patrzeć. Wtedy świat więzi mnie i nie pozwala zobaczyć wszystkiego wiedząc, że mogłoby to mnie załamać.



Maiko

wtorek, 5 kwietnia 2016

"Król wymaga całkowitego posłuszeństwa", czyli recenzja mangi "Gra w Króla"

  Witajcie! Powoli wracamy do regularności dodawania postów! Co prawda BARDZO POWOLI, ale może wyjdziemy na prostą ;). Dzisiaj zostawiamy was z recenzją (ho ho! Dawno tego nie było!) w wykonaniu Harpii.  Zapraszamy!


„Gra w Króla”


scenariusz: Nobuaki Kanazawa
rysunki: Hitori Renda




„Król wymaga absolutnego posłuszeństwa... Rozpoczyna się gra, w której stawką jest życie trzydziestu dwóch młodych ludzi!
Pewnego dnia do wszystkich uczniów w klasie Nobuakiego przychodzi mail z rozkazem od tajemniczego „Króla”. Wyglądająca z początku niewinnie gra szybko zmienia się w koszmar...

Posłuszeństwo albo śmierć!”

Wydawnictwo J. P. Fantastica (opis z okładki)




  To będzie pierwsza recenzja w moim wykonaniu w ciągu ostatnich paru miesięcy, a także pierwsza ocena mangi, jaką kiedykolwiek pisałam. A więc zaczynajmy!
  W trzech słowach o fabule. Manga przedstawia historię uczniów pewnej klasy, którzy dostali maila od osoby zwącej siebie „Królem”. Wiadomość ta informowała, że rozpoczyna się gra, która polega na posłuszeństwie wobec rozkazów Króla, a ci którzy się nie podporządkują zostaną ukarani. Z początku wszyscy przyjmują to jako żart, a że pierwsze polecenia nie wyglądają na okrutne ani niebezpieczne, to dla zabawy je „wykonują” (ten cudzysłów nie jest tu przypadkiem, ale do tego niebawem wrócę :)). Dopiero, kiedy z pewnych powodów nie udaje się wykonać polecenia, a także pojawiają się pierwsze ofiary, klasa orientuje się, że to jednak nie jest głupi kawał.
  Pierwszy tom mogę opisać w kliku prostych słowach: interesująca, przyjemna, krótka i szybko się czyta. Z przyjemnością poświęciłam na nią te 30 minut. Czuję również taki pozytywny niedosyt – nie jest on na tyle słaby, abym wzruszyła ramionami z miną „fajnie by było gdyby coś wyjaśnili, ale jak nie to nie”, a później zapomniała o tej mandze. Nie jest również na tyle silny, abym skręcała się z myślą: „Borze Leśny największy! Dlaczego tylko tyle!” i potem pół nocy rozpaczała, że nie ma kolejnych tomów. To jest bardziej coś na zasadzie – zaciekawiło, kiedy wyjdzie to zdobędę i przeczytam.
  Bardzo podobał mi się motyw „Króla” - osoba niezwykła, całkowicie dominująca, geniusz zła, któremu ciężko się sprzeciwić, istota o mocy absolutnej. Jestem niezwykle ciekawa jak się to rozwinie – jak będzie przebiegać „walka”, czy zostanie zdemaskowany albo czy w ogóle jest człowiekiem. Kolejny plus tej mangi.
  Wspominałam, że wrócę do cudzysłowu przy słowie „wykonują”. Chodzi mi o to, że manga w sposób niesamowity pokazuje jak grupa działa na jednostkę. Sama siła głosu jest w stanie zmusić kogoś do wykonania jakiejś czynności, mimo że wcześniej wspomniana jednostka nie ma najmniejszej ochoty czegoś zrobić. Zostało to pokazane w sposób przekonujący i przemawiający do mnie, chociaż ja uważam, że lepiej by było zaprezentować to w bardziej dramatycznie i wstrząsająco (chodzi mi o taką kropkę nad „i”).
  Ta... I to by było na tyle z pozytywami. Cóż, manga jest potwornie niedopracowana, a także zawiera wiele elementów, z którymi się nie zgadzam. Zacznijmy od postawy policji. Służby wyczuły, że coś jest nie tak, bo przesłuchiwali uczniów w sprawie tych masowych zgonów, ale nie wierzą im, kiedy tamci opowiadają im o Królu. No przepraszam bardzo, ale wychodzi na to, że albo autor to po prostu zrobił na odwal się, albo policja w Japonii jest godna pożałowania. Dla mnie to jest nierealne, że pomimo dowodów (mailów), pokrywających się zeznań około trzydziestu osób, a także zdrowemu rozsądkowi, który nakazuje sprawdzić wszystkie możliwe tropy, oni dalej się upierają przy stwierdzeniu: „E tam! Dzieciaki zawsze coś wymyślają”.
  Był mocny element, który mi się bardzo nie podobał. Mianowicie chodzi o to, w jaki sposób pokazano kontrast pomiędzy postępowaniem głównego bohatera (swoją drogą trzeba mieć naprawdę wysoką samoocenę, aby nazwać głównego bohatera swoim imieniem i nazwiskiem), a otoczeniem. W czasie sytuacji kryzysowej klasa zachowała się w sposób dość okrutny – nie zależało im, aby uratować jak najwięcej swoich kolegów, tylko myśleli o swoim interesie. I to w sumie jest zrozumiałe. Ba! Nawet ten akapit poszedł by do plusów, gdyby nie... no właśnie, „gdyby nie”. Chodzi mi o zachowanie głównego bohatera – on pełni funkcję tego Pana Idealnego, który mimo obojętności ogółu, godzi się łaskawie na walkę ze złem... no dobra, może nieco przesadzam, bo to samo w sobie też jest plusem. Zgadzam się z postępowaniem Nobuakiego, z jego teoriami, a nawet nie do końca czystymi sztuczkami, które mają pomóc mu uratować przyjaciół. I tak samo jak z pierwszą częścią akapitu – jestem za! Więc z czym mam problem? Z tym całym zestawieniem. Różnica między postępowaniem otoczenia, a głównego bohatera (na razie) jest tak głęboka, że aż kole w oczy. Jednak, jako że widzę w tej mandze potencjał, pójdę na ugodę i zamiast całego punktu na minusie, dam jedynie połowę.
  Okej, czas na stronę techniczną! Zacznę jak zwykle od kreski. Muszę przyznać, że bardzo podobają mi się rysunki. Postacie nie są za słodkie, całkiem sympatycznie wyglądają, a kiedy jest taka potrzeba (np. sceny śmierci, widok trupów, krew, mocne przeżycia wewnętrzne wymalowane na twarzy itd.) udaje się kresce wpasować w klimat. Ogólnie mocy plus. A drugi, za przepiękną, kolorową okładkę, która urzekła mnie od razu :) Wizualnie jest genialne!
I taki mały plusik dla autorów za coś co mi (i nie tylko) bardzo przydało do gustu, czyli małe, podpisane nazwiskami i numerami z dziennika („Król” przy wydawaniu rozkazów posługuje się również tą liczbą) portrety uczniów. Nie dość, że bardzo jest to przydatne, to do tego pierwszy raz spotykam się z czymś takim w pierwszym tomie (czasem w mangach pojawiają się podobizny bohaterów, jednak tylko od minimum drugiego tomu).



Podsumowując: Miłe, krótkie, przyjemne i wciągające. Chwilowo niewiele mogę o mandze powiedzieć, ale ma potencjał.

Moja ocena: 8,5/10



Harpia

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Poezja na temat

Witamy! Dziś zostawiamy was z radosną poezją naszej Klaudii, której dawno tu nie było =).
 Pozdrowionka



"Zmiana"


Miej odwagę,
w sobie się zbierz.
To jaką masz wagę,
dobrze o niej wiesz.
To co się stało...
nie zmienisz przeszłości,
wielu się bało
w niezłej ilości.
Ale ty możesz to zmienić,
możesz to zrobić,
jak złoto się mienić
wszystkie smutki utopić.
I radość przywrócić,
deszcz zamienić na słońca blask.
Strumienie łez wyrzucić,
przywrócić uśmiech do łask.



POZDRAWIAM KLAUDIA 

niedziela, 3 kwietnia 2016

***

Witajcie! Przepraszamy, że znowu posty dodajemy w kratkę ale a to wyjazdy, szkoła, jakieś inne sprawy na głowie i czas ucieka...
 W ramach rekompensaty dziś zostawiamy was z wierszem Wyroczni =).


***
Dalej od siebie, a może blisko?
Jedno i to samo podwórko.
Na przeciwko siebie.
Lecz na dwóch innych światach.
Wprost tej samej nadziei,
lecz nie razem…
Prosimy o to samo,
lecz nie razem…
Co nas dzieli?



Wyrocznia