***
Rita usłyszała za plecami szelest liści. Gwałtownie
odwróciła się. Za nią stała młoda, może siedemnastoletnia dziewczyna, która
najwyraźniej zeskoczyła z drzewa, ponieważ lekko się zachwiała, lecz chwilę
później odzyskała równowagę. Miała czarne, pocieniowane włosy, których
najdłuższe pasemka sięgały ramion. Nosiła długą, szarą bluzę i ciemne dżinsy
wpuszczone w wysokie trampki, które sięgały jej kolan z różnokolorowymi
sznurówkami, jedną fioletową a drugą niebieską Nie mogła być wampirem, na co
wskazywała jej ciemniejsza karnacja. Wielkimi ciemnoszarymi oczami wpatrywała
się w Ritę z zaciekawieniem. Jedynym elementem niepasującym do jej wyglądu był
znajdujący się na jej plecach kołczan pełen strzał i łuk w kształcie dwóch
szarych smoków splecionych rozdwojonymi językami, który trzymała w ręce.
Zielonooka od razu ustawiła się na tryb bojowy. Nie
wiedziała kim była ta dziwna dziewczyna, ale sam fakt posiadania przez nią
broni wzbudzał niepokój. Z resztą jest niemal pewne, że widziała ją w akcji. “Tak
czy inaczej byłam trochę zbyt brutalna. Ale naprawdę mnie wkurzył tą farbą!
Zresztą nie zakazuje tego zlecenie.” - pomyślała, jakby próbując się
usprawiedliwić. Od rana miała zły dzień i instynktownie musiała się na kimś
wyładować. Poza tym ciężko pozbyć się nawyków z poprzedniej pracy, a że
średniowiecze było takie niebezpieczne to nie jej wina. Zresztą on też miał
sporo na sumieniu. Inaczej nie byłoby jej tutaj.
Nie chciała tracić więcej czasu. Podniosła wolną -
lewą rękę do czoła i przeciągnęła dwoma palcami na wysokości oczu, cały czas
wpatrując się w nastolatkę. Szepnęła ciche Oblivionem - słabe
zaklęcie usuwające pamięć sprzed ostatnich dziesięciu minut. Nagle wokół głowy
nieznajomej pojawił się zielony dym, który okrążył jej głowę i rozpłynął się.
Jednak nastolatka nie zemdlała. Nawet nie zachwiała się, co bardzo zaskoczyło
Ritę. Teraz upewniła się, że dziewczyna nie jest normalnym człowiekiem. Nie
zmieniła ona swojej pozycji. Jedyną zmianą był jej wyraz twarzy, który teraz
wyrażał zdziwienie i jeszcze większe zainteresowanie.
Nagle tuż przed nosem Rity coś przeleciało. Jej oczy
zdążyły zarejestrować wielką kule otoczoną niebieską poświatą zrobioną niby z
ognia, jednak ta tajemnicza substancja nim nie była. Pocisk przeleciał koło
zszokowanej zielonookiej i trafił w znajdujące się za nią drzewo, które zajęło
się ogniem. Oczy łowczyni zrobiły się wielkie jak pięć złoty. Oprócz zdumienia
widać w nich było… ciekawość?
- Spokojnie
Noct. - powiedziała nieznajoma kucając i wpatrując się w puste miejsce obok
niej. - To tylko zwykła dziewczyna. No może trochę dziwna, ale chyba mi nie
powiesz, że lubisz wampiry. - dziewczyna rozmawiała z tajemniczym Noctem, jakby
istniał na prawdę.
Super - pomyślała - przyłapała
mnie wariatka z wymyślonym przyjacielem. Heather chyba zapomniała mnie
uprzedzić o jakimś tutejszym psychiatryku dla czarownic.
- Dobrze
się czujesz? - zaczęła po włosku - Może zawołać twojego lekarza czy kogoś
takiego… -
Dziewczyna odwróciła wzrok w stronę zielonookiej i
spojrzała na nią dziwnym wzrokiem, jakby nic nie rozumiała. Wstała i zdziwionym
głosem zapytała:
- Po
co mi lekarz, skoro czuję się dobrze? - odpowiedziała dziewczyna z
ciemnoszarymi oczami płynnie, z idealnym włoskim akcentem.
- Jesteś
pewna..? - po zadaniu przez Ritę pytania kolejny, identyczny jak poprzedni
pocisk przeleciał koło niej.
- Noct!
- powiedziała dziewczyna podniesionym głosem do swojego niewidzialnego
towarzysza. - Jak ją trafisz to tym razem Peter będzie zły na ciebie. Nawet nie
wiemy, kim ona jest, a ty cały czas w nią celujesz. Uspokój się. Przecież ona
tylko pyta, czy nie potrzebuję lekarza. Może chodzi jej o psychologa? Wiesz,
taka trauma po zobaczeniu jak ona morduje wampira. Przecież nie może wiedzieć,
że ja je sama lubię zabijać.
- O!
Powiadasz, że lubisz zabijać, co? - Tak! To była dla Rity idealna okazja.
Zarówno przeprowadzi jedynego świadka na swoją stronę jak i zdobędzie nowego
członka dla Organizacji. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Co z tego, że
dziewczyna wyglądała na niespełna rozumu? To Heather będzie się z nią męczyć,
nie ona. - Może zechcesz rozwinąć tę myśl? Wiesz, instytucja dla której pracuję
poszukuje takich ludzi jak ty. - uśmiechnęła się zachęcająco - Ale może
zacznijmy od podstaw rozmowy. Jestem Rita. - wyciągnęła rękę w kierunku
nastolatki, która odzwajemniła uśmiech i uścisnęła jej dłoń.
- A
ja jestem Emmy, a to jest Noctis. - odpowiedziała wskazując na swojego
niewidzialnego przyjaciela. Ricie wydało się, że słyszy ciche mruknięcie, ale
zignorowała je.
- A
twój towarzysz jest… - zaczęła, ale przerwała, bo w tej właśnie chwili przed
jej oczyma ukazał się czarny sporawy smok - O ja cię!
- Nigdy
nie widziałaś smoka? - zapytała dziewczyna, widząc jej zdumienie.
- Nie
miałam takiej przyjemności…
- Jak
można nie widzieć nigdy smoka? Przecież ich jest pełno i zdecydowanie są to
najpiękniejsze i najbardziej niesamowite istoty, jakie żyją na Ziemi. -
powiedziała Emmy głosem pełnym zachwytu i uwielbienia dla tych stworzeń.
- Wiesz,
jakoś wydaje mi się, że wszystkie istoty nadnaturalne mnie nie lubią. Ciekawe
dlaczego… - zastanowiła się Rita patrząc w miejsce, gdzie leżały zwłoki. - Może
muszę dezodorant zmienić czy co?
- Nie,
to chyba nie kwestia zapachów, choć muszę przyznać, że niektóre smoki mają
bardzo czuły węch i szerokim łukiem omijają wszelkie ostre zapachy. A tak w
ogóle, to kim lub, tylko się nie obraź, czym jesteś?
- Wątpię,
żebyś o takich jak ja słyszała. Nie spotkasz nas w żadnej książce. -
uśmiechnęła się - Włoscy naukowcy i dawni czarodzieje nazwali nas Detenuti.
Aktualnie wtajemniczeni powiedzieliby, że jesteśmy chodzącymi zwłokami. Tyle
powinno ci wystarczyć. - nie cierpiała opisywać siebie i swojego “gatunku”.
Ogólnie nie była typem rozmówcy. Co ją dzisiaj wzięło na zwierzenia?- Ale skoro
mniej więcej rozumiesz czym jestem to może opowiesz coś o sobie, bo widzisz,
nawet w nadnaturalnym świecie, kiedy masz przy boku smoka, to nie jest
normalne.
Dziewczyna, jakby szykując się na dłuższą opowieść
usiadła po turecku na trawie i zaczęła mówić:
- Jestem
Opiekunką. - powiedziała z dumą w głosie.
- Opiekunką
do dzieci? - zapytała kompletnie zbita z tropu łowczyni. Emmy spojarzała na nią
z oburzeniem. Smok podniósł głowę i patrzył z zainteresowaniem, czy jego
partnerka przypadkiem nie zaatakuje tej wariatki, która zdecydowanie nie
przypadła mu do gustu i wiedział, że na razie nie jest blisko tego, aby ją
polubić. Dziewczyna jednak nie ruszyła się z miejsca, tylko odpowiedziała z
irytacją w głosie.
- Opiekunką
smoków, oczywiście. Wiesz opiekuję się smokami. - dodała, jakby nie była pewna,
czy Rita wie, co to znaczy “Opiekunka”.
- To
mów po włosku, a nie. Ja o niebie, ty o chlebie - pokręciła z irytacją głową.
Zapowiadała się ciężka rozmowa. A to niby takie proste i oczywiste rzeczy.
-Dobra, kontynuuj. Nie będę ci przery..
Smoczyca (Helena Wąsik) & Harpia (Weronika Lis)
Smoczyca (Helena Wąsik) & Harpia (Weronika Lis)


